Posty

Czarna ziemia. Holokaust jako ostrzeżenie

Obraz
Przejściowo sprawujący w Polsce władzę PiS nie za bardzo przepada za Timothym Snyderem , bo i Timothy Snyder nie za bardzo przepada za przejściowo sprawującym w Polsce władzę PiSem -- a w zasadzie za wersją "prowadzonej" (przez działaczy i aparatczyków partyjnych) polityki historycznej. Przyznam, że jakoś szczególnie mu się nie dziwię. Dziwię się za to działaczom PiS, którzy nie przepadają (przynajmniej deklaratywnie) za Timothym Snyderem, bo już dawno nie czytałem książki, która w tak sensowny i konkretny sposób byłaby w stanie wesprzeć polską politykę historyczną. Wydaje się to tym bardziej istotne, gdyż Czarna ziemia. Holokaust jako ostrzeżenie dotyka bardzo drażliwych z polskiego punktu widzenia zagadnień związanych z II wojną światową i Holokaustem. Choć przyjęta przez T. Snydera optyka historyczna miejscami może wydać się dyskusyjna (i bardzo dobrze!), w moim odczuciu jest spójna, dobrze uargumentowana -- a przez to stanowi dobry punkt wyjścia do rozmowy o Holokauście....

Nie zdążę

Obraz
Na czas przejazdów wakacyjnych przerwałem czytanie Czarnej ziemi Timothy'ego D. Snydera -- prawie 600 stron w twardej okładce zrobiłoby w plecaku różnicę. Wróciłem za to do przeczytanej ponad pięć lat temu pracy Paula-Michela Foucault Nadzorować i karać (wpis z 19 lutego 2015 r.) -- książki, która (ku mojemu zaskoczeniu) cieszy się największym powodzeniem na tym blogu. Jeżeli uda mi się wygrzebać trochę czasu, postaram się rozszerzyć tę już dość leciwą notatkę. Być może komuś się to przyda. W tak zwanym międzyczasie wpadła mi jednak w ręce wydana w zeszłym roku przez Dowody na Istnienie książka  Olgi Gitkiewicz Nie zdążę  (wypożyczona z filii nr 14 łódzkiej biblioteki miejskiej ), poświęciłem więc jej chwilę. Niemal dosłownie, bo te 223 strony czyta się naprawdę szybko. Miałem tę książkę na swojej liście "do przeczytania", bo lubię co jakiś czas sięgnąć po coś z szeroko pojętej polityki przestrzennej (nie tylko urbanistyki i architektury, ale też transportu). A i sam ...

Służące do wszystkiego

Obraz
Po Służące do wszystkiego Joanny Kuciel-Frydryszak sięgnąłem po skończeniu Granicy Zofii Nałkowskiej (powieści tak mocno tkwiącej w historii polskiej literatury, że nie czułem większej potrzeby pisania czegokolwiek na jej temat). Perypetie Justyny Bogutówny i jej związku z Zenonem Ziembiewiczem (w pamiętnym trójkącie relacyjnym, do którego wciągnięta została Elżbieta Biecka) natchnęły mnie do tego, żeby poczytać nieco więcej o służbie i służących w Polsce. O takiej naszej lokalnej wersji niewolnictwa, które trzymało się w naszym kraju całkiem nieźle, aż do okresu po 1945 r. A może w procesie decyzyjno-motywacyjnym przed sięgnięciem po tę książkę chodziło mi bardziej o postać matki Justyny Bogutówny, która niemalże do ostatniej chwili swojego życia "stała przy garach", o czym z uznaniem rozmawiały Panie z Towarzystwa, jedząc tradycyjne ciasto podawane przez Elżbietę Biecką na urodzinach Cecylii Kolichowskiej...? Tak czy inaczej -- sięgnąłem w końcu po  Służące do wszystk...

Co u Pana słychać?

Obraz
Pomysł na sięgnięcie po nieco już zapomniany reportaż Krzysztofa Kąkolewskiego Co u pana słychać? przyszedł mi do głowy w czasie lektury książki Palimpsest Powstanie Radosława Wiśniewskiego. Na końcu Palimpsestu autor umieścił ponad 230 przypisów, z których znaczną część stanowią krótkie noty biograficzne osób wspominanych w publikacji. Wśród znalazło się kilka przypisów odnoszących się do biografii nazistów związanych z historią powstania. W przypadku dwóch z nich -- Günthera Rohra oraz Heinza Reinefahrta -- w oczy rzucają się dwie kwestie: wysoka ranga (generałowie -- odpowiednio Wehrmachtu i SS) oraz znacznie późniejsze w stosunku do daty zakończenia wojny lata śmierci (rok 1966 i 1979). Piotr Gursztyn w rozmowie z Arleną Sokalską Ludobójstwa w Warszawie dokonali tzw. zwykli Niemcy. Na rozkaz stawali się bestiami (5 sierpnia 2019 r.) tak opisywał ich rolę w czasie tłumienia Powstania i pacyfikacji stolicy: Siłami na Ochocie dowodził generał Wehrmachtu Günther Rohr, który z ...

Palimpsest Powstanie

Obraz
Skoro już wpadłem w pewien ciąg warszawski (wcześniejsze wpisy dotyczyły książek Powstanie umarłych. Historia pamięci 1944-2014 Marcina Napiórkowskiego oraz Powstanie z ruin. Historia odbudowy Warszawy w latach 1945-1956 Roberta Nowaka), postanowiłem w dalszej kolejności sięgnąć po książkę Radosława Wiśniewskiego Palimpsest Powstanie . Nieskromnie wspomnę, że miałem swój niewielki wkład w jej wydanie, dzięki czemu do rąk dostałem numerowany egzemplarz z podpisem autora. A piszę to jedynie w kontekście tego, aby i Was P.T. Czytelnicy i Czytelniczki (w miarę Waszych możliwości) zachęcić do wspierania projektów wydawniczych, które wydają się Wam ciekawe bądź istotne. Książka ta to swego rodzaju powrót do tematyki z pracy M.Napiórkowskiego Powstanie umarłych , ale w zupełnie innym wymiarze. Zamiast analizy polityki pamięci u R.Wiśniewskiego dostajemy "samą pamięć" -- zindywidualizowane i mocno emocjonalne podejście do tematu Powstania Warszawskiego, nakreślone przez ...

Powstanie z ruin. Historia odbudowy Warszawy w latach 1945-1956

Obraz
Po przeczytaniu pracy Marcina Napiórkowskiego Powstanie umarłych. Historia pamięci 1944-2014 postanowiłem pozostać w temacie i sięgnąłem po kolejną książkę, która ma w swoim tytule powstanie, drugie słowo w tytule dotyczy pewnej kategorii śmierci (w tym przypadku -- śmierci technicznej  at its finest ) oraz Warszawy. Książkę Powstanie z ruin. Historia odbudowy Warszawy w latach 1945-1956 Roberta Nowaka określiłbym jako książkę-manifest. Z pewnością jest to "publikacja zaangażowana", w której autor zajmuje wyraźną pozycję ideową. Oczywiście ma w niej swoje racje -- sam podzielam wiele z prezentowanych w książce poglądów. Ale myślę, że warto na samym początku dać takie zastrzeżenie, żeby nie było niedomówień. Niestety przy tym wszystkim publikacja ma charakter faktograficzny, przy czym -- co jest jej bardzo dużym minusem -- jak na tak nasiąkniętą faktami publikację jest wyjątkowo słabo uźródłowiona. Nie oznacza to oczywiście, że przytaczane w książce co i rusz dane...

Powstanie umarłych. Historia pamięci 1944-2014

Obraz
Ze względu na to, że po raz pierwszy opisuję tu książkę tego autora, zacznę ten wpis od tego, że wysoko cenię sobie działalność Marcina Napiórkowskiego . Zajmuje się on bowiem niezbyt popularną w Polsce kwestią badania mitów. I o ile mam świadomość tego, że tworzenie i kultywowanie mitów to przypadłość ogólnoludzka, o tyle zastanawiam się czasami nad tym, czy jako Polacy nie mamy w swoich mitach szczególnego upodobania. Albo przynajmniej czy nie reagujemy wyjątkowo mocno na próby ich podważania albo weryfikacji. Tego jednak nie wiem. Tak czy inaczej -- Marcin Napiórkowski mitu związanego z powstaniem warszawskim nie próbuje w żaden sposób obalić (czy nawet podważyć). Stara się go opisać. A może nawet nie tyle bezpośrednio opisuje sam mit, ale sposób jego funkcjonowania w polskim społeczeństwie na przestrzeni kolejnych dekad. Przyjmuje on za Jeffrey'em K. Olickiem , że pamięć jest  path-dependent ,   zależna od swojej historii [s. 7]. Dla zrozumienia funkcjonowania...