niedziela, 26 stycznia 2014

Radykalny islam

"Radykalny islam" to kolejna z książek, którą złapałem w krakowskim Dedalusie w czasie ostatnich wakacji. Już od jakiegoś czasu zauważałem, że brakuje mi tytułów z tematyki, w której zaczytywałem się przez kilka lat studiów, i tak co jakiś czas łapałem odruchowo łapałem -- a to za (moim zdaniem) słaby debiut Ewy Jasiewicz "Podpalić Gazę", inny razem za znacznie lepszy reportaż Pawła Smoleńskiego "Arab strzela, Żyd się cieszy".

W Krakowie trafiłem na wydany w 1985 roku "Radical Islam: Medieval Theology and Modern Politics" (w Polsce książka jako "Radykalny islam" została wydana dopiero dwadzieścia lat później, być może na fali odgrzebywania literatury związanej z islamem po zamachu z 11 września).

Jak się domyślałem osoba autora poruszającego tę tematykę nie będzie budziła entuzjazmu niektórych. Emmanuel Sivan jest (lub był) profesorem historii islamskiej Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie.
You should read Emmanuel Sivan's "Radical Islam" to know that he has nothing to offer. This Israeli Orientalist reads Arabic but has nothing to offer explain summaries of what he reads. That is exactly what he did with that aforementioned book. There is not one original insight in that book. [1]
Zresztą sam autor zdaje się prowokować, pisząc na samym wstępie bez ogródek:
To poszerzone i uaktualnione wydanie powstało w sielankowej scenerii Willi Serbelloni we włoskim Bellagio, udostępnionej przez Rockeffeler Foundation's Study and Conference Center. Dziękuję Fundacji i Centru oraz Ich Pracownikom. [s. 13]
Trzeba przyznać, że facet ma poczucie humoru. Pomyślałem, że mimo to warto spróbować.

Publikacja niestety może być trudna dla kogoś, kto nigdy nie zajmował się tematyką islamu -- autor dość dużo tłumaczy, jednak poziom wyjściowy określiłbym na "B1" lub "B2". Mimo to moim zdaniem -- jeżeli ktoś "czuje zacięcie" -- na pewno warto po książkę sięgnąć. Powodów jest co najmniej kilka.


Emmanuel Sivan świetnie ukazuje na konkretnych przykładach, jak bardzo zróżnicowane było oraz nadal jest zjawisko islamizmu (choć i tak w swojej pracy ogranicza się do analizy nurtów sunnickich, poświęcając jedynie ostatni rozdział na analizę zależności między sunnickimi a szyickimi ruchami konserwatywnymi i radykalnymi). Ciekawą kwestią jest to, że kształtowanie się współczesnego radykalizmu islamskiego (zgodnie z rozwojem przedstawionym przez autora) wbrew pozorom nie wiązało się aż tak mocno z kwestią zagrożeń zewnętrznych, bardziej zaś z oderwaniem się establishmentu Egiptu, Syrii, Libanu czy Iranu od mas, przywiązanych do tradycyjnych wartości islamu.
Qutb doszedł do wniosku, że obecne zagrożenie jest większe i bardziej podstępne niż kiedykolwiek w historii islamu, pochodzi bowiem z wnętrza bastionu i rozpowszechniane jest za pośrednictwem pozornie wiernych wyznawców. [s. 44]
Nie bez znaczenia był również gwałtowny wzrost gospodarczy, konsumowany głównie przez klasę rządzącą, którego skutkiem było powiększające się rozwarstwienie społeczne. Nie bez znaczenia była w tym wypadku również szybko postępująca sekularyzacja, która nie była jednak wynikiem oddolnych zmian społecznych -- bardziej przypominała narzucaną odgórnie doktrynę, realizowaną w sposób, którego nie powstydziłoby się wiele totalitaryzmów.
Jeszcze bardziej szokujące były przypadki fizycznych ataków młodych bojowniczek partii Baas na wierne tradycji kobiety, polegające na zdzieraniu im publicznie tradycyjnych zasłon z twarzy, wywieranie presji przez dyrekcję szkół średnich na uczennice, by usunęły zasłony "dobrowolnie", oraz rzekome moralne rozluźnienie w szeregach organizacji młodzieżowych i kobiecych partii Baas. [s. 70]
Warto tutaj dodać, że w przypadku rządów partii Baas nie mamy do czynienia z postępową, miłującą równość i pokój grupą pacyfistów, ale z krwawym reżimem realizującym rękami wojskowych ideę inżynierii społecznej.

Istotny okazał się także proces formowania się grupy pokoleniowej młodych, wykształconych z aspiracjami, którzy nie potrafili odnaleźć się nie tylko w powiększającej się (z ich punktu widzenia) pustce ideologicznej, markowanej kalkami z Zachodu, ale też w coraz trudniejszej sytuacji ekonomicznej. Rozwiązaniem dla nich miał być powrót do tradycyjnych wartości świata islamu, w którym to świecie każdy jest równy. Przed Bogiem.
Ponieważ rozgoryczenie młodych wynika ze względnej biedy, bierze się nie tylko z oczekiwań "ludzi, którzy kształcili się i powinni cieszyć się większą mobilnością społeczną" - jest również skutkiem porównywania z dobrym życiem na Zachodzie, pokazywanym w telewizji, filmach i reklamach (...). Jeszcze gorzej wypada porównanie z uprzywilejowanymi częściami społeczeństwa egipskiego (ta część sektora prywatnego, która pracuje z obcokrajowcami, dyrektorzy firm należących do rządu i różni inni "pięcioprocentowcy", nazywani tak w ślad za ich zagranicznymi komisjami). Nie chodzi o to, że taki sektor nie istniał za Nasera - jego rozmiary były dużo mniejsze, a uprzywilejowani mieli zakaz obnoszenia się z bogactwem; ostentacyjne wydawanie pieniędzy i publiczne zadawanie się z obcokrajowcami było zabronione. Pod rządami Sadata, kierującego się zasadą enrichissez-vous, podobne zakazy zostały zniesione jako niezbędny bodziec do rozwoju gospodarczego. (...) 
Radykalny islam oferuje młodzieży miejskiej - pozornie przekonujące panaceum: powrót do purytańskiego i egalitarnego sposobu życia, zmniejszenie przepaści społecznej polegające na zabieraniu bogatym i dawaniu biednym oraz obniżenie ogólnego poziomu oczekiwań, zmniejszając w ten sposób napięcia i rozgoryczenie. [s. 150]
Intrygująca dla niektórych może być również kwestia kształtowania się radykalnych ruchów religijnych, opierających się na kontestacji "współczesności", potępianiu "relatywizmu moralnego", wskazywaniu na odrzucenie praw bożych na rzecz praw ludzkich, walce ze zgorszeniem itd. Wydaje się być to niezmienne dla wszystkich konserwatywnych i radykalnych nurtów religijnych, bez względu na miejsce i czas.

Jeśli się popatrzy na zachodnie społeczeństwa, mówi Qutb (...), można zobaczyć przyszłość - a ona się nie sprawdza. Taka przyszłość czeka społeczeństwa muzułmańskie: nieograniczony indywidualizm, podziały, demoralizacja, prowadzące do moralnego i społecznego upadku. (...) Bo wszystko, co nas otacza, to dżahilijja; wyobrażenia i przekonania, maniery i zasady, kultura, sztuka i literatura, prawa i przepisy, włączając w to dużą część tego, co uznajemy za kulturę islamską." [s. 41]
Niezmienna wydaje się także kwestia "ochrony rodziny", jako ponadczasowego bastionu praw, tradycji i religii, jak również dyskusja o prawach, jakie przysługują -- lub też nie -- kobietom.

Nie ma takiej kwestii prawnej, w której naciski są bardziej wyraźne, niż w odniesieniu do ustawy o statusie osobistym [3], uchwalonej w 1979 roku na mocy dekretu prezydenckiego, a nie przez zgromadzenie narodowe, aby położyć kres pięcioletnim manewrom "gry na zwłokę" na rzecz wszelkiego rodzaju fundamentalistów. (...) nowe prawo między innymi upoważnia żonę do wszczęcia postępowania rozwodowego, jeżeli mąż wziął sobie drugą żonę wbrew jej woli, wymaga, aby rozwód odbył się przed sędzią, oraz daje żonie szersze prawa w kwestii alimentów, opieki nad dziećmi i miejsca zamieszkania. (...) Listy te [od niezadowolonych czytelników czasopisma al-Liwa' - JG], których liczba znacznie przekroczyła liczbę otrzymywanych na jakikolwiek inny temat, były szczególnie napastliwe, a wiele z nich było napisanych przez rozwiedzionych mężczyzn, którzy twierdzili, że stali się ofiarami prawa z 1979 roku. (...) same artykuły broniące tego prawa, które [al-Liwa' - JG] zdecydował się opublikować w swych wcześniejszych numerach, były raczej obojętne i miały apologetyczny charakter; wkrótce po nich nastąpiły kolejne, wyraźnie wrogie wobec tej ustawy, która "jest sprzeczna z podstawowymi zasadami islamu", "już zwiększyła wskaźnik rozwodów"" i "z pewnością doprowadzi do rozpadu rodziny w Egipcie". (...) Ponadto prawo z 1979 pozostaje w jawnej sprzeczności ze wszystkim, za czym al-Liwa' opowiada się w kwestiach rodziny, tej podstawowej komórki i ostatniego bastionu społeczeństwa muzułmańskiego. [s. 170-171]

Brzmi znajomo.


Jedynym, czego zabrakło mi w książce -- i nie za bardzo rozumiem, skąd wynika ten brak -- jest przynajmniej zarys kwestii różnic etnicznych między Arabami a Persami w kontekście rozwoju idei panarabizmu i panislamizmu, chociażby przy okazji omawiania relacji między sunnickimi i szyickimi nurtami radykalnymi w ostatnim rozdziale książki. Ale w kontekście wartości całej pracy jest to na tyle niewielka strata, że pozycję mogę polecać z czystym sumieniem.


Przypisy:

[1] Asad AbuKhalil, The Angry Arab News Service/وكالة أنباء العربي الغاضب, Emmanuel Sivan. Dostęp: 26.01.2014.

[2] Partia Baas, Wikipedia. Dostęp: 26.01.2014.

[3] Znalezienie w internecie informacji o tej ustawie z 1979 r. po polsku praktycznie graniczy z cudem, ale w języku angielskim udaje się już co nieco wyszukać. Polecam na początek tekst Margot Badran "Feminist Activism and Reform of Muslim Personal Status Laws. A look at Egypt and Morocco" oraz Camilo Gómez-Rivasa "Women, Shari‘a, and Personal Status Law Reform in Egypt after the Revolution".


Książka:

Emmanuel Sivan: Radykalny islam (Radical Islam: Medieval Theology and Modern Politics), tłumaczenie Anna Kosior, Wydawnictwo Libron, Kraków 2005, ISBN: 978-83-241-4874-5. 

niedziela, 5 stycznia 2014

Okaleczona

"Czystość" jest pojęciem istotnym niemal dla każdej kultury, są jednak takie, w których jest to słowo-klucz. Pojęcie "czystości" -- podziału rzeczywistości na rzeczy "czyste" i "nieczyste" -- jest w niektórych miejscach na świecie jednym z najsilniejszych czynników kształtujących życie codzienne, relacje międzyludzkie, miejsce osoby w hierarchii społecznej. I pół biedy, kiedy istnieje możliwość oczyszczenia.

Rozgraniczenia na "czyste" i "nieczyste" (niemal?) zawsze dokonują silniejsi. Ci oczywiście -- co do zasady -- są czyści.

Mężczyźnie należy dać kobietę dziewiczą pod każdym względem, oczyszczoną ze wszystkiego. [s. 79]

"Okaleczona" to historia pochodzącej z Thiès (lub z Dakaru, bo i na taką informację trafiłem) , urodzonej w 1959 roku dziewczynki -- Khady. Jak większość senegalskich dziewczynek została obrzezana (w wieku 7 lat), wydana za mąż (w wieku 15 lat), po czym została zabrana przez swojego męża-kuzyna do Francji, żeby w wieku 17 lat urodzić pierwsze z kilkorga dzieci.

Muszę przyznać, że podczas lektury nie wszystkie elementy układały mi się w logiczną i spójną całość. Pierwsza rzecz to (pozorna?) łatwość, z jaką prawie dwudziestoletnia Khady przyjmuje fakt obrzezania jej dwóch pierwszych córek (dla jasności: obrzezania dokonano bez jej wiedzy). Mimo wcześniejszych, dramatycznych opisów wydaje się, jakby przeszła nad tym do porządku dziennego -- choć akurat z tego epizodu w swoim życiorysie tłumaczy się w dalszej części (pytanie o obrzezanie córek wraca do niej, kiedy sama jest już działaczką na rzecz zaprzestania praktykowania tego barbarzyńskiego obyczaju).

Nie rozgniewałam się ani jej nie nawymyślałam. Wzięłam na siebie odpowiedzialność za jej postępowanie, bo należała do kasty kowali i była członkiem mojej rodziny; zrobiła to, co uważała za swoją powinność. Dla niej było to zupełnie oczywiste. Obrzezanie moich córek i zajęcie się nimi po zabiegu należało do jej obowiązków. Gdybym ja decydowała, że obrzezanie ma się odbyć na terenie Francji, to właśnie do niej bym się zwróciła, ale wówczas zupełnie o tym nie myślałam. Zapomniałam o moim własnym obrzezaniu. [s. 135]
Co jeszcze bardziej zastanawiające, do czasu obrzezania trzeciej córki głównej bohaterki nie zdążyły jeszcze dopaść wątpliwości co do zasadności tego procederu.

I kiedy Abi, moja trzecia córka przyszła na świat w grudniu 1978 roku, zaakceptowałam fakt, że ją także obrzezano, kiedy skończyła miesiąc. [s. 135]

Dość intrygujący jest także stosunek głównej bohaterki do poligamii. Z jednej strony w pierwszych rozdziałach książki daje do zrozumienia, że zabranie jej z domu rodzinnego w wieku szesnastu lat nie było tym, na co miałaby ochotę...

Niektóre z moich kuzynek zostały wydane za mąż w wieku dwunastu lat, po pierwszym miesiączkowaniu. Jedna z nich nawet wcześniej, przed osiągnięciem dojrzałości, tylko dlatego, że była wysoka i dobrze zbudowana. Pozbawiono nas dzieciństwa i radości dojrzewania, lecz nie wydawało mi się to czymś normalnym. Kilka lat potem, gdyby chciano wydać moją córkę w tak młodym wieku, walczyłabym jak lwica, żeby do tego nie dopuścić. [s. 121]

... z drugiej zaś strony dwudziestosiedmioletnia Khady nie widzi nic specjalnego w tym, że jej mąż -- opierając się na tym samym, plemiennym prawie -- sprowadza do ich paryskiego domu kolejną, kilkunastoletnią żonę.

W lutym 1986 roku mąż powiadamia mnie o przybyciu drugiej żony. Czuję się szczęśliwa. Teraz będę mogła wprowadzić w życie mój plan. [s. 177]

Pewne wątpliwości może wzbudzić także sytuacja, w której po śmierci w wypadku jednego z dzieci Khady nie ma możliwości wyjechania do Afryki na jego pogrzeb, gdyż od lokalnych władz na rodzinę przypadł tylko jeden bilet lotniczy do Senegalu.

Dosłownie w ostatniej chwili, w przeddzień wyjazdu [mężczyźni z afrykańskiego środowiska męża - JG] oznajmili: "To jej ojciec powinien pojechać z trumną, nie matka. Kobieta powinna zostać w domu. Gdyby były dwa bilety - to co innego. Ale jeżeli jest tylko jeden, pojedzie ojciec!" [s. 184]
Mężczyzna, ojciec, zawsze mężczyzna, który nie cierpiał podczas porodu, a teraz nawet nie dopuszczał do siebie myśli, że mógłby ustąpić miejsca matce lub po prostu kupić jej dodatkowy bilet. [s. 185]
Sytuacja o tyle dziwna, że jakiś czas wcześniej Khady miała pracę, zarabiając dwa razy więcej niż jej mąż (s. 155), jak również w trzy miesiące później kupuje bilet i leci do Afryki.

Byłam bardzo przygnębiona; trzy miesiące później kupiłam bilet i pojechałam na miesiąc na grób mojej córki. [s. 185]

Gwoli wyjaśnienia: nie twierdzę, że takie sytuacje nie miały lub nie mogły mieć miejsca. Po pierwsze nie mam podstaw do takich insynuacji, po drugie zaś za takimi lub innymi decyzjami mogły stać przyczyny, które albo nie są wskazane lub nie potrafię ich w tym momencie zrozumieć (choć kilku się domyślam, jak w przypadku obrzezania córek). Jednak pozostawienie kilku różnych "nieścisłości" w sytuacji opisywania wszystkich tych historii z perspektywy czasu (która daje szansę na refleksję i komentarz) uważam za słabą stronę tej książki, która może wpływać na jej odbiór.

Wszystko to nie zmienia jednak głównego przesłania -- opisu rzeczywistości, w której kobieta jest zdominowana przez mężczyzn, podlega prymitywnym, barbarzyńskim zwyczajom, a wszystko to znajduje uzasadnienie w "tradycji i kulturze". Nie tylko w oczach oprawców, ale także ich ofiar.

Wyłaź! Zmykaj! Wracaj do domu. Nie jesteś wolna, nie możesz robić, co chcesz, ani chodzić gdzie chcesz. Jesteś mężatką, czyjąś żoną, musisz być rozważna i szanować siebie (...). [s. 73]

Książka:
Khady przy współpracy Marie-Thérèse Cuny, Okaleczona (Mutilée), przełożyła Ewa Cieplińska, Wydawnictwo Amber, Warszawa 2013, ISBN: 978-83-241-4874-5.