niedziela, 28 lipca 2013

Zły

Od razu po "Dzieciach wolności" Marca Levy'ego wziąłem do ręki "Złego" Leopolda Tyrmanda, którego dostałem od warszawskiej Kaś [dziękuję! ;] ] z jedną adnotacją "najważniejsza powieść dla warszawiaków" oraz jedną dedykacją "trochę Warszawy i miejskiego folkloru dla moich łodzian". Cóż, wpisy od Kaś to dla mnie wystarczająca rekomendacja, a że Warszawę zna i kocha, to i wie co o niej pisze ;-)

Z powieści Tyrmanda Warszawa aż się wylewa. Miałem sporo przyjemności z wyobrażania sobie miejsc, w których odgrywały się kolejne sceny i wydarzenia, zaś dla osoby z Warszawy, znającej to miasto jeszcze lepiej niż ja, może być to naprawdę fajna przygoda. Niewątpliwą zaletą "Złego" jest to, że Tyrmand opowiadając o Warszawie lat '50 XX wieku sam w tej Warszawie mieszkał. Pisząc "Złego" od maja do grudnia 1954 roku nie musiał zastanawiać się nad szczegółami rzeczywistości tego czasu -- opisywał Warszawę dokładnie taką, jaką wtedy była, językiem, jakim wtedy o sobie (i do siebie) mówiła. Pisząc ponad pół tysiąca stron "Złego" Tyrmand przenosi czytelnika z 2013 r. do Warszawy z 1954.

Niewątpliwie jedną z największych zalet powieści są jej bohaterowie -- cały peleton ciekawych, barwnych postaci, wokół których kręci się cała opowiadana historia, z tytułowym "Złym" w roli głównej.

Polecam szczególnie miłośnikom "miejskiego folkloru", warszawskich cwaniaczków z praskich bram oraz -- oczywiście -- wszystkim warszawskim słoikom. Pamiętajcie -- wielu znanych warszawiaków było przyjezdnymi ;-) W końcu -- jak ogłoszono niegdyś na budynku Łodzi Fabrycznej -- "najpiękniejsze warszawianki do przyjezdne".



Zdecydowanie warto sięgnąć po książkę. A kiedyś może uda się zobaczyć tę sztukę*:


* w nagraniu pada o jeden szczegół za dużo (dla tych, którzy tej książki nie mieli nigdy w ręku), ale liczę na to, że jeśli go nie wskażę, oglądający go nie wyłapie -- i nic nie zepsuje mu zabawy z czytania ;-)

Książka:
Leopold Tyrmand, Zły, wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2009, ISBN 978-83-7648-074-9.