piątek, 8 czerwca 2012

Jest taki piękny słoneczny dzień... Losy Żydów szukających ratunku na wsi polskiej 1942-1945

Skończyłem kolejną pozycję związaną z tematyką Holokaustu, z której to książki systematycznie podbieram M. "Jest taki piękny słoneczny dzień..." to opowieść o losach żydów szukających ratunku na polskiej wsi w latach 1942-1945, czyli -- jak określiła to autorka, Barbara Engelking -- w trzeciej fazie holokaustu [1]. Książka poza bardzo rozbudowaną faktografią zawiera także próbę analizy zachodzących zjawisk pod kątem psychologicznym i socjologicznym; autorka skupia się na opisie rzeczywistości z perspektywy poszukujących ratunku żydów.

W tym wspólnym marszu ku śmierci dostrzegam wiele pozytywnych uczuć, wiele dowodów wielkości, wierności, poświęcenia. Tylko bardzo powierzchowne spojrzenie obojętnego gapia interpretuje to jako wędrówkę "owiec na rzeź". W rzeczywistości doświadczenie zgody na własną śmierć jest głębokim przeżyciem psychologicznym i duchowym, jest powołaniem człowieka, wyzwaniem, któremu zapewne wielu spośród idących na śmierć sprostało. Ci ludzie nie myśleli o ratowaniu się, gdyż byli pogodzenia z własną śmiercią lub wybrali śmierć, ponieważ były sprawy od niej ważniejsze, jak chociażby opieka nad dzieckiem czy po prostu nieopuszczenie innych w decydujących chwilach. (...) Można więc spojrzeć na ten marsz - do wagonów, do wykopanych dołów, do komór gazowych - w kategoriach moralnych i psychologicznych jako manifestację odpowiedzialności, miłości, a także wolny wybór towarzyszenia innym w cierpieniu, na współ-mękę i na współ-śmierć. [s. 32]
Opis rzeczywistości polskiej wsi z tamtego okresu jest wyważony. Dominującym odczuciem podczas lektury jest świadomość doświadczania tego, co autorka nazwała "pustynią ludzką" -- dehumanizacją w sensie topograficznym (doświadczenie włóczęgi, bezdomności, braku schronienia), psychologicznym (bezskuteczne poszukiwanie zrozumienia, współczucia, nadziei i wiary w drugiego człowieka) oraz społecznym (brak pomocy, zerwanie więzi lokalnych) [2].
[Żydzi] Byli w swoim człowieczeństwie całkowicie ogołoceni; nie pozostało im nic poza ową "ostatnią koszulą", a jednocześnie poprzez swoją obecność stanowili wyzwanie dla tych, którzy prosili o pomoc. Poddawali próbie ich system wartości, moralność i odwagę osobistą. Stawianie kogoś przed taką próbą też było rodzajem upokorzenia - ponieważ człowiek nie może wzywać drugiego do bohaterstwa, nie może tego żądać; bohaterstwo jest darem, który można komuś ofiarować, ale nie na wezwanie i nie pod przymusem. [s. 73]

Marceli Neider, ukrywający się żyd:

(...) miliony ludzi odeszło, bo tak chciał jeden szaleniec. Czy choć za to świat przyszły będzie lepszy? Inaczej urządzony? Myślę, że warto będzie żyć i widzieć te przemiany - gospodarcze, polityczne i rasowe, jakie nastąpią, te przesunięcia i nowe twory. [ss. 90-91]
Henryk Rubanek, żyd ukrywający się na aryjskich papierach w okolicach Krakowa:
Nie miałbym nic za złe Polakom, że nie przeciwstawiali się mordowaniu Żydów jako współobywateli, gdyż nawet sami Żydzi nie byli w stanie przeciwstawić się, gdy mordowali ich poszczególne grupy. Nie o to więc mam pretensje, że dali się sterroryzować jak mali ludzie, ale boli mnie to, że przyjęli to z zadowoleniem, które trwało i trwa bez przerwy, od początku do chwili obecnej. Zadowolenie wynikające z najniższych uczuć i możliwości zagarnięcia majątku po Żydach, otrzymania ich stanowisk w handlu i przemyśle. [s. 133]
O ile w pierwszej i drugiej fazie holokaustu Polacy byli głównie obserwatorami / mimowolnymi świadkami, o tyle w fazie trzeciej ich postawa odgrywała znaczącą rolę w kształtowaniu przestrzeni (topograficznej oraz społecznej), w której musieli szukać ratunku żydzi. Niejednokrotnie tego ratunku nie znajdowali.
I został po nich bezmiar śmiertelnego cierpienia - o tym właśnie chcą nam opowiedzieć, zachowując milczenie. [s. 256]
ps. Natknąłem się więc polecę, bo myślę że jednak warto: Dwie poważne damy (między innymi) o książce Barbary Engelking.

Przypisy:
[1] B.Engelking: Jest taki piękny, słoneczny dzień..., s. 257.
[2] Ibidem, s. 259.

Książka:
Barbara Engelking, "Jest taki piękny słoneczny dzień... Losy Żydów szukających ratunku na wsi polskiej 1942-1945", wyd. Stowarzyszenie Centrum Badań nad Zagładą Żydów, Warszawa 2011.