Posty

W stronę Xenopolis

Grafika
Moja przygoda z myślą Krzysztofa Czyżewskiego  zaczęła się kilka lat temu, kiedy od M. dostałem przywiezioną z Sejn / Krasnogrudy -- po jej powrocie z ośrodka  „Pogranicze – sztuk, kultur, narodów” -- książkę Podręcznik dialogu. Zaufanie i tożsamość  (mam w tej książce cudowną dedykację od M., do której lubię wracać -- i która sprawiła, że ten egzemplarz Podręcznika dialogu pozostanie już ze mną na zawsze). Pamiętam do tej pory, jakie wrażenie zrobiła na mnie dojrzałość refleksji zawartych w tej publikacji -- tak odmienna od tego, co otaczało mnie wówczas na co dzień. Krzysztof Czyżewski na mojej mentalnej mapie świata jest dla mnie kimś w rodzaju przewodnika na drodze do wiary w drugiego człowieka. Osobą będącą daleko od miejsca, w którym ja dziś duchowo i umysłowo przebywam -- ale jednocześnie na tyle wiarygodną, że chętnie słucham tego, co ma mi do powiedzenia. Myślę, że o jego sposobie myślenia dużo mówi już sam tytuł publikacji -- W stronę Xenopolis . Wyrażenie 'w stronę'

Tłumacz między innymi

Grafika
Mam wrażenie (a nie jestem w tym wrażeniu odosobniony, bo autor Tłumacza między innymi uważa podobnie), że tłumacze, tłumaczki i tłumaczenia mają się w ostatnich latach coraz lepiej. Przynajmniej jeżeli mówimy o szeroko rozumianym świecie literackim -- powoli przestają być anonimowi (sam od dawna w informacjach o książkach pod wpisami obowiązkowo podaję nazwisko tłumacza / tłumaczki), ich praca jest już nagradzana na równi z pracą innych "ludzi pióra" (przynajmniej w ramach Narody Literackiej Gdyni -- od 2014 r. w kategorii "przekład literacki na język polski"). Ukazuje się też już -- i trafia do szerszego obiegu -- sporo ciekawych książek poświęconych przekładoznawstwu. Nie to, żeby tego rodzaju prace nie ukazywały się wcześniej -- dość wspomnieć o klasycznej już książce Ocalone w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka (mamy dostępne co najmniej 3 wydania). Jednakże wspominając jedynie o zbiorowej pracy translatorskiej, która złożyła się na tłumaczenie pracy Sherry Si

Kult amatora. Jak internet niszczy kulturę

Grafika
Nigdy tego nie robię, ale tym razem nie mogę się powstrzymać, żeby nie zacząć wpisu cytatem z tej publikacji: Wklejanie, remiksowanie, mieszanie, pożyczanie, kopiowanie - kradzież - intelektualnej własności w sieci stała się wszechobecną działalnością w internecie. A to powoduje zniekształcenie i wypaczenie naszych wartości. [s. 137] I tym sposobem, w dwóch zdaniach i w skondensowanej formie, przekazałem dużą część przesłania książki  Andrew Keena  Kult amatora. Jak internet niszczy kulturę . Pomieszanie z poplątaniem, niesamowicie duże skróty myślowe (to bardzo życzliwa interpretacja), nieznajomość -- lub zupełna ignorancja -- autora odnośnie tego, w jaki sposób rozwijała się przez stulecia "nasza" kultura, której teoretycznie z taką żarliwością stara się bronić ( protip : remiksowanie, mieszanie, pożyczanie i kopiowanie są w nią wpisane praktycznie od jej zarania -- w zasadzie stanowią, jak by to ująć w popularną ostatnio frazę, element jej DNA). Celnie, choć jednocześnie r

Odczytywanie popiołów

Grafika
Nie potrafię pisać o wierszach. Są zbyt intymne. I nie dotyczy to jedynie wierszy Jerzego Ficowskiego z tomu Odczytywanie popiołów , które bezlitośnie rozdrapują ranę pamięci o Zagładzie. Wiersze są dla mnie również zbyt precyzyjne (integralne, możliwe do odczytania jedynie jako całość), aby próbować wyciągać z nich -- do analizy -- pojedyncze słowa, zdania czy wersy. Nie chcę tu nawet próbować, żeby ich nie kaleczyć. Choć to właśnie te pojedyncze słowa, zdania czy wersy z wierszy najbardziej trafiają i zostają najdłużej. Niech zatem pozostanie tu jedynie ten wiersz. W całości. Pożydowskie ona ma szafę z której suknie zdążyły jeszcze wyjść ale i tak by wyszły z mody fotel z którego wstał ktoś kiedyś tylko na chwilę a wystarczyła mu na resztę życia półmiski garnki pełne głodu ale przydadzą się do syta portret zabitej dziewczynki w żywych kolorach mogła mieć jeszcze taki czarny stół w dobrym stanie ale się nie spodobał smutny jakiś Książka Jerzy Ficowski, Odczytywanie popiołów , wydawnic

Sołżenicyn - realia i mistyfikacje

Grafika
Nie pamiętam już, kiedy wpadłem na zapomnianą książkę Natalii Rieszetowskiej -- pierwszej żony  Aleksandra Sołżenicyna  pod bardzo wymownym tytułem  Sołżenicyn - realia i mistyfikacje . Oczywiście uważam, że mówienie lub pisanie o kobiecie z "perspektywy męża" jest niesamowicie słabe, ale w tym przypadku mam do tego mocne uzasadnienie -- w końcu to właśnie z tej relacji wyrosła ta książka. O ile w ogóle to ona jest autorką tej publikacji, bo co do tego (o ile dobrze wiem, choć mogę się mylić) są wątpliwości. Myślę, że moment jej odkrycia mógł nastąpić niemal równo 4 lata temu, kiedy to w końcu marca 2017 r. pisałem o Archipelagu GUŁag A. Sołżenicyna. Podejrzewam, że chciałem ją przeczytać jako post scriptum do Archipelagu -- a że książkę do dzisiaj można co jakiś czas kupić za kilka złotych na portalach aukcyjnych... Książkę można określić jako jeden (nie)wielki diss na Sołżenicyna. Idea jej powstania wydaje się nad wyraz jasna (pewnie w związku z tym pojawiają się wątpliw

Planeta K. Pięć lat w japońskiej korporacji

Grafika
O Planecie K . usłyszałem pierwszy raz, o ile pamięć mnie nie zwodzi, chwilę po wydaniu tej książki na początku 2020 roku. Słuchałem wtedy rozmowy radiowej z Piotrem Milewskim -- trafiając na nią zapewne zupełnie przypadkowo, gdyż radia w wersji live słucham coraz rzadziej, oddając się namiętnie procederowi odtwarzania podcastów. Temat szeroko rozumianej perspektywy dalekowschodniej od dawna mnie delikatnie przyciąga (mam w zanadrzu kilka zagadnień, o których chciałbym kiedyś dowiedzieć się czegoś więcej -- zapisuję powoli na swoim koncie goodreads książki warte uwagi). Dlatego pomysł sięgnięcia po  Planetę K. Pięć lat w japońskiej korporacji Piotra Milewskiego wydał mi się całkiem dobry. Pomyślałem też, że po -- bardzo fajnej skądinąd -- książce Zofii Trębacz  Nie tylko Palestyna. Polskie plany emigracyjne wobec Żydów 1935-1939 przyda mi się chwila oddechu nad reportażem. W zasadzie czynnikiem decydującym o wyborze książki okazała się również pogoda. Chciałem w końcu ruszyć się do

Nie tylko Palestyna. Polskie plany emigracyjne wobec Żydów 1935-1939

Grafika
Nie wiem, czy to będzie dobre ujęcie i zagajenie tematu, ale po książce Michała Trębacza Izrael Lichtenstein. Biografia żydowskiego socjalisty poszedłem po linii rodzinnej, sięgając po książkę jego Szanownej Małżonki, Zofii Trębacz  Nie tylko Palestyna. Polskie plany emigracyjne wobec Żydów 1935-1939 , wydanej przez Żydowski Instytut Historyczny im. Emanuela Ringenbluma . Muszę przyznać, że byłem jej niesamowicie ciekawy -- Zofia Trębacz poruszyła bowiem temat, który (tak na moje oko laika) w kontekście historii dwudziestolecia międzywojennego w Polsce, ale również w kontekście historii polskich Żydów, jest rzadko poruszany (co najwyżej ograniczając się do słynnego hasła Żydzi na Madagaskar  [ 1 ]). Ze wszystkich branych pod uwagę kierunków emigracji miejsce to stało się najpopularniejsze, gdyż -- jak zaznacza autorka --  "wydaje się (...), że działania, jakie podjęto w celu zorganizowania osadnictwa polskich czy też, szerzej, europejskich Żydów właśnie w tej części świata, nie b