czwartek, 30 kwietnia 2015

Geniusz Karpat

Kiedy w czerwcu 2014 roku skończyłem czytać pracę Moniki Milewskiej "Bogowie u władzy", jednym z opisanych zagadnień, które w szczególny sposób zwróciła moją uwagę, była kwestia rumuńskiej dyktatury Nicolae Ceaușescu. Pisałem wtedy (dzięki ci, kronikarska pamięci bloga)
Abstrahując od kategorii boskości: nigdy nie miałem okazji przeczytać czegoś więcej na temat rumuńskiej dyktatury Nicolae Ceaușescu, jedynego przywódcy komunistycznego, obalonego w drodze krwawej rewolucji i potraktowanego w taki sposób, w jaki sam traktował swoich "poddanych" -- zabitego bez sądu i możliwości obrony. System, który stworzył wraz z małżonką Eleną był naprawdę wyjątkowy. (...) Trzeba będzie kiedyś sięgnąć po coś więcej. [źródło]

Nie wiedziałem wtedy, że kilka miesięcy później -- pod koniec listopada 2014 roku -- jako przedstawiciel Instytutu Spraw Obywatelskich INSPRO -- będę brał udział w Central and Eastern Europe Civil Society Forum, które odbyło się... w Bukareszcie. Nie powiem, kręciła mnie możliwość zobaczenia na żywo Pałacu Parlamentu -- na dodatek na niecały miesiąc przed rocznicą wybuchu rumuńskiej rewolucji 1989 roku.

Trochę wody w kranie od tego czasu upłynęło. W marcu stałem się szczęśliwym posiadaczem Karty Absolwenta, postanowiłem więc skorzystać z niej w najlepszy znany mi sposób i zapisać się (ponownie) do BUŁ.

Pierwsze dwie wypożyczone publikacje związane są z tematem Rumunii w okresie dyktatury Ceaușescu. Zacząłem od pracy Adama Burakowskiego -- to dobra publikacja, którą (jeśli ktoś chciałby dalej zajmować się tematem Rumunii) warto mieć u siebie na półce. Przy okazji mogłem zweryfikować to, co pisałem na blogu prawie rok temu: nie do końca prawdą jest, że Ceaușescu został potraktowany "(...) w taki sposób, w jaki sam traktował swoich poddanych" oraz że "system, który stworzył wraz z małżonką Eleną był naprawdę wyjątkowy" (chociaż trzeba przyznać, że w niektórych kwestiach poszli dalej niż ich -- nomen omen -- towarzysze z innych krajów). Cóż, lifelong learning podobno jest teraz w cenie.

System komunistyczny w Rumunii w drugiej połowie lat sześćdziesiątych utracił w dużej mierze swój dotychczasowy zbrodniczy charakter i odmowa uczestnictwa w jego podtrzymywaniu nie wiązała się (jak np. w ZSRS za czasów Stalina) z groźbą śmierci lub więzienia, lecz jedynie z brakiem możliwości kontynuacji kariery i odsunięciem od przywilejów. [s. 135]

W Rumunii stworzono dość ciekawy system, w którym Ceaușescu udało się "zapanować" nad całym społeczeństwem oraz niezwykle rozbudowanym aparatem administracyjno-partyjnym bez masowego zamykania więźniów politycznych lub masowych mordów (nie wliczając w to wydarzeń z grudnia 1989 roku). Oczywiście przypadki więźniów politycznych czy "niewyjaśnionych śmierci" w Rumunii były -- czym nie wyróżniała się na tle innych państw bloku komunistycznego -- jednak biorąc pod uwagę skalę były one stosunkowo nieliczne.

Trzy zagadnienia, które mogą przykuć uwagę w przypadku Rumunii, to dość oryginalna koncepcja polityki zagranicznej, wyjątkowo katastrofalna polityka ekonomiczna kraju oraz niezwykle rozbudowany aspekt propagandowy z naciskiem na kult jednostki (a w końcowym okresie dwóch jednostek -- od Nicolae Ceaușescu bardziej znienawidzona miała być tylko jego żona Elena).

Kierownictwo uznało, iż centralizacja i zwiększenie kontroli jest najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich dziedzin życia. Reformy szły w dwóch kierunkach: zwiększenie represyjności oraz większej integracji społeczeństwa z systemem. 
Na posiedzeniu MAN [Wielkiego Zgromadzenia Narodowego -- Marea Adunare Națională] 16-17 grudnia 1971 uchwalono ustawy o ochronie tajemnicy państwowej oraz o obywatelstwie rumuńskim. Pierwsza z nich określała, co jest tajemnicą państwową, jednak w sposób tak niedokładny, że pozostawiała duże pole do interpretacji, a więc dawała szerokie możliwości kontroli społeczeństwa przez milicję i służby specjalne. Druga z ustaw zakładała, iż obywatelstwo traci osoba, która nielegalnie przekroczy granicę bądź po legalnym jej przekroczeniu będzie działać "na szkodę" państwa - tu również brak było precyzyjnych zapisów. Razem z tymi ustawami przyjęto też różne rozwiązania szczegółowe dotyczące kontaktów z obywatelami innych państw, które doprowadziły do radykalnego zmniejszenia się tychże kontaktów i praktycznie zmuszały obywateli Rumunii do składania raportów z rozmów prywatnych z osobami z zagranicy. [s. 159]

Książka jest prawdziwym kompendium wiedzy, choć czasami -- jak na mój gust -- aż nazbyt szczegółowej. Zastanawiam się, czy gdyby nie próbować zrobić z tego jakiegoś diagramu, na jej podstawie można by odtworzyć niemal wszystkie zmiany osobowe w różnych ważniejszych ciałach zarządzających (Politycznym Komitecie Wykonawczym, Wielkim Zgromadzeniu Narodowym czy Rumuńskiej Partii Komunistycznej). Jeżeli do tego dodamy, że jedną z głównych filozofii zarządzania państwem była zasada "rotacji kadr"... Cóż.


Może kiedyś uda mi się dotrzeć do publikacji (powstaną one w tak zwanym międzyczasie abo zostaną przetłumaczone na meine Muttersprache), które skupią się na kilku wybranych zagadnieniach -- trzęsieniu ziemi z 1977 roku, które doprowadziło do megalomańskiej (określonej nawet na s. 209 jako "katastrofalna") przebudowy centrum Bukaresztu, polityce propagandowej czy szeroko pojętej polityce społecznej (znalazłem jedynie wzmianki na temat ustawowych ograniczeń aborcji -- Dekret nr 770 z 1 października 1966 r. oraz rozwodów -- Dekret nr 778 z 8 października 1966, który dopuszczał rozwód jedynie w specjalnych przypadkach -- zob. s. 82; kilka innych przykładów znalazłem we wspomnianej na początku książce M.Milewskiej "Bogowie u władzy").

Odstępy czasowe między kolejnymi świętami uległy takiemu skróceniu, że środki masowego przekazu zajmowały się głównie opisywaniem wydarzeń związanych z jedną rocznicą, a później płynnie przechodziły do przygotowań do następnej. W przerwach między świętami odbywały się zaś lokalne eliminacje do "Cântarea României" albo "Daciady". [s. 221]
Do udziału w "Daciadzie" zmuszano większość obywateli w wieku umożliwiającym uprawianie sportu - w pierwszej edycji igrzysk uczestniczyło 8,9 miliona osób. [s. 220]

Na szczególną uwagę zasługuje również polityka ekonomiczna Rumunii, która była nastawiona na ciągłe inwestycje (częściej mniej niż bardziej sensowne) i nawet z perspektywy ówczesnego obywatela Rumunii przypominała sen wariata. Normą stawała się darmowa praca po godzinach (s. 230), "doroczna" akcja ustawowego ograniczania temperatury w domach czy akcja ograniczenia konsumpcji żywności.

Ekipa Ceaușescu nie próbowała żadnej "trzeciej drogi", jak niektóre państwa Trzeciego Świata, ani nawet wprowadzania na szerszą skalę pewnych rozwiązań nawiązujących do kapitalizmu (jak Jugosławia czy Węgry) - jedyną odpowiedzią na narastające problemy było coraz bardziej skrupulatne stosowanie zasad centralnego sterowania, mnożenie organów kontrolnych i różnorakich komisji, często o zachodzących na siebie kompetencjach. [s. 239]

[22 czerwca 1982 r.] Kierownictwo stwierdziło, iż zamiast na przemyśle, należy oszczędzać na konsumpcji energii przez społeczeństwo i podjęło decyzję o radykalnym ograniczeniu zużycia energii przez gospodarstwa domowe począwszy od 1 lipca. Zredukowano również do minimum oświetlenie ulic. (...) Większość złych wspomnień o epoce Ceaușescu wiąże się z brakiem ogrzewania, ciepłej wody i gazu w mieszkaniach i w sklepach oraz z ciemnymi ulicami. Władze próbowały lansować te niepopularne decyzje pod hasłem "Załóżcie jedną warstwę ubrania więcej!" (Puneți-vă o haină în plus!), co jeszcze bardziej zirytowało ludzi.

Już 3 lipca CPEx przyjęło, a 14 tego miesiąca ogłoszono publicznie "Program naukowego żywienia ludności" (Programul de alimentaţie Ştiinţifică a populaţiei), opracowany przez Iuliana Mincu, znanego specjalistę od chorób układu trawiennego. (...) Zasadniczym jego założeniem było obniżenie średniego spożycia żywności przez obywateli z 3300 kalorii dziennie do 2800-3000 kalorii dziennie. [s. 264]
Przy okazji lektury okazało się, że Adam Burakowski w swojej pracy podważa co najmniej kilka teorii, które są utrwalone (w kilku miejscach, w tym na stronach mojej ulubienicy, polskiej Wikipedii) na temat polityki rumuńskiego przywódcy. Kiedy jedni piszą, że Nicolae Ceaușescu odmówił uczestnictwa w ataku na Czechosłowację w ramach sił Układu Warszawskiego autor udowadnia, że w zasadzie Rumunia nie była brana pod uwagę [s. 105-106] i Ceaușescu nikomu jakoś szczególnie / stanowczo odmawiać nie musiał). Kiedy z kolei piszą, że bezpośrednią inspiracją dla tzw. "Tez lipcowych" były wizyty Ceaușescu w Chińskiej Republice Ludowej, Korei Północnej i Wietnamie Północnym, autor "Geniusza Karpat" utrzymuje, że założenia tak szeroko zakrojonej akcji propagandowej były przygotowane wcześniej, "(...) a w lipcu po prostu wdrożono opracowany już plan" oraz że "wszystko wskazuje na to, że źródła tez lipcowych należy szukać w reakcji Ceaușescu na demonstrację bożonarodzeniową studentów z 1968 r.". Dodaje on jednak, że
Kult jednostki był prawdopodobnie jedynym istotnym aspektem kampanii propagandowej, który rzeczywiście został zapożyczony od Chińczyków lub przynajmniej wzrost jego natężenia miał związek z azjatycką podróżą Ceaușescu. [s. 148-149]
Takie rozbieżności zdań sprawiają, że tym bardziej warto sięgnąć po Burakowskiego -- tym bardziej, że każdą swoją opinię podpiera dość rozbudowaną analizą źródeł. Być może uda mi się kiedyś sięgnąć także po recenzję pracy Adama Burakowskiego autorstwa Alicji Sowińskiej-Krupki z 2010 roku (publikacja w czasopiśmie Studia z Dziejów Rosji i Europy Środkowo-Wschodniej, tom XLV).



Przeczytaj też: Maciej Kuczewski, Rumunia. Koniec złotej epoki.

Książka:
Adam Burakowski: Geniusz Karpat. Dyktatura Nicolae Ceaușescu 1965-1989, Instytut Studiów Politycznych PAN, Wydawnictwo TRIO, Warszawa 2008. ISBN: 978-83-7436-169-9.

niedziela, 12 kwietnia 2015

Teologia i filozofia żydowska wobec Holocaustu

Po tragedii II wojny światowej, w szczególności zaś po tragedii Shoah (Churbanie Europy / Holocauście / Akedzie) nie sposób było uniknąć pytań o istotę wiary (religii, Boga) oraz istotę człowieczeństwa -- jeśli w ogóle miały one jeszcze wtedy dla danej osoby rację bytu. Byli tacy jak George Steiner, którzy uznali wraz z nim że "(...) świat Auschwitz znajduje się poza mową i rozumem" (s. 7). Mówienie o Zagładzie z braku właściwego języka, symboli miało być niemożliwe -- "gdy mówimy, to albo bełkoczemy, albo grozi nam swego rodzaju świętokradztwo; jesteśmy skazani na milczenie" (s. 7). Byli też zapewne zwolennicy teorii Theodora Adorno, który mówił o "barbarzyństwie pisania poezji lirycznej po Auschwitz." [Nach Ausschwitz noch ein Gedicht zu schreiben ist barbarisch] (s. 8), zaprzestając dalszego komponowania.

Byli też tacy jak Imre Kertész, który pisał: "Jeśli zatem pisanie o Holocauście jest bluźnierstwem i niesprawiedliwością wyrządzaną ofiarom, to o ileż większą niesprawiedliwością i straszniejszym bluźnierstwem jest milczenie" (s. 8-9).

Powołując się na Pawła Śpiekawa można stwierdzić, że poważna, judaistyczna dyskusja teologiczna na temat Shoah pojawiła się dopiero 15-20 lat po wojnie. Jednak podjęcie dyskusji -- a może bardziej stawienie czoła -- tragedii Zagłady w dłuższej perspektywie było nieuniknione. Tym bardziej, że w rozważaniach nad Zagładą nie da się pominąć zagadnienia określonego w XVIII wieku przez Gottfrieda Leibniza jako teodycea, które już wcześniej stawało się osią sporu zarówno w dyskusjach wewnątrzreligijnych, jak i w dialogu między wierzącymi i niewierzącymi. Nieprzypadkowo na okładce publikacji znalazł się odpowiednio wykadrowany fragment pomnika Bohaterów Getta na warszawskim Muranowie.

Holocaust utwierdza człowieka religijnego w jego wierze, niewierzącego zaś w niewierze. Wedle radykałów jest jakimś novum w historii, tradycjonalistom przypomina poprzednie katastrofy. Dla pobożnego Żyda jest świadectwem cierpienia obecnego w świecie Boga; dla agnostyka - dowodem Jego nieobecności. Te odmienne interpretacje z upływem lat nie wydają się do siebie zbliżać. [Jonathan Sacks, Cienista dolina [w:] op. cit., s. 287]

Biorąc pod uwagę fakt, że rzecz dotyczy antologii, nie sposób podjąć dyskusji czy choćby pokrótce omówić całość publikacji. Tym bardziej, że wybór autorów oraz ich tekstów był naprawdę ambitny. W wielu miejscach można natknąć się na mocne, wyraziste i -- z mojego punktu widzenia -- bardzo kontrowersyjne poglądy, także jest z czym dyskutować i nad czym podjąć refleksję.
(...) z perspektywy stosunków międzynarodowych powstanie Państwa Izraela było - w sensie politycznym - wydarzeniem prawie nadprzyrodzonym. (...) była to chyba jedyna kwestia, w której Wschód i Zachód mówiły jednym głosem. Wydaje mi się, że Organizacja Narodów Zjednoczonych powstała specjalnie w tym celu - aby przeprowadzić misję, którą zleciła jej Boża opatrzność. ONZ nie wydaje mi się mieć jak dotąd żadnego innego konkretnego osiągnięcia na koncie. [rabin Joseph Ber SoloveitchikKol Dodi Dofek - to mój miły puka [w:] op. cit., s. 210]

Publikacja składa się z dwóch części -- pierwszą stanowi wstęp "Milczenie i pytanie Hioba" Pawła Śpiewaka. Wstęp stanowi swego rodzaju opracowanie zagadnienia, przedstawiając w telegraficznym skrócie (zaledwie 54 strony) tło oraz koncepcje poszczególnych myślicieli. Drugą część (podzieloną na kolejne trzy [pod]części: "Modlitwy męczenników", "Wojna: święty ogień" oraz "Po wojnie: ścieżki wśród popiołów") stanowią teksty źródłowe, tłumaczenia prac m.in. Richarda L. Rubensteina, Jonathana SacksaEliezera Berkovitsa czy Emila L. Fackenheima (czy kogoś jeszcze może dziwić, że żaden z powyższych nie ma nawet kilkuzdaniowej notki na polskiej wiki...?).

Biada człowiekowi, którego cierpienie nie wywołuje w jego jestestwie duchowego kryzysu, którego duszy brak przebaczenia, choć nie brak chłodu! (...) Jeżeli ktoś pozwala swemu bólowi błąkać się po bezkresnej przestrzeni wszechświata jak ślepej, bezcelowej sile, to staje wobec poważnego oskarżenia, że roztrwonił swe cierpienie. [rabin Joseph Ber Soloveitchik, Kol Dodi Dofek - to mój miły puka [w:] op. cit., s. 200]

Dwie rzeczy, które -- przynajmniej na tą chwilę -- są dla mnie ciekawą obserwacją po lekturze (i wydają się w miarę wspólne dla większości opublikowanych tekstów).

Pierwsza z nich dotyczy bezpośrednio zagadnienia Shoah. Żaden z wielu cytowanych autorów nie poruszył tematu palenia ciał w piecach krematoryjnych w kontekście zmartwychwstania ciał (co -- jak mi się dotychczas wydawało -- dość często podnoszone jest jako jedna z największych tragedii Shoah w sensie religijnym).

Wiara w zmartwychwstanie stanowi dodatowy argument przeciwko kremacji zwłok: według odwiecznej tradycji, pomiędzy kregosłupem a czaszką, lub w czaszce pod mózgiem, znajduje się fragment kostny zwany luz lub neskwi. Powrót do fizycznej postaci człowieka w momencie zmartwychwstania rozpocznie się właśnie od niego. Sens tego przeświadczenia polega na tym, że ten tajemniczy fragment ludzkiego ciała symbolizuje miejsce, w którym spotykają się fizyczność z duchowością. Symbolizuje również Zachodnią Ścianę Świątyni (HaKotel HaMaarawi). Jeżeli nie zostanie zniszczona - z niej powstanie Trzecia Świątynia tak, jak z luz odbuduje się ciało człowieka. [1]

Kremacja ciała -- według części odłamów judaizmu -- miała więc uniemożliwić jego zmartwychwstanie. Wydaje się to dość istotnym zagadnieniem teologicznym. Być może uznano, że w perspektywie ogromu tragedii Shoah HaShem rozwiąże ten problem.


Druga kwestia nie ma tak bezpośredniego związku z Shoah, ale jest związana z tematem. Pomimo naprawdę wielu odniesień do archetypu niezawinionego cierpienia (czyli historii opisanej w starotestamentalnej Księdze Hioba), w zdecydowanej większości omówień -- o ile nie we wszystkich -- zgrabnie pomija się początek tej historii: dwukrotną rozmowę HaShem z szatanem.
Rzekł Pan do szatana: «Oto cały majątek jego w twej mocy. Tylko na niego samego nie wyciągaj ręki». I odszedł szatan sprzed oblicza Pańskiego. [Hi 1,12]
I rzekł Pan do szatana: «Oto jest w twej mocy. Życie mu tylko zachowaj!» [Hi 2, 6]

Niezawinione cierpienie sprawiedliwego to jedno (o jego możliwych źródłach -- m.in. ukryciu oblicza -- hester panim czy Bogu wycofującym się aby dać miejsce na wolną wolę człowieka -- w publikacji powiedziano naprawdę dużo). Jednak aż dwukrotne podpuszczenie YHWH przez szatana i celowe wydanie sprawiedliwego na jego pastwę za nic to (niewygodny?) element, na którym warto się dłużej skupić. Tym bardziej, że dialog po "pierwszym kuszeniu" wygląda tak:

Pewnego dnia, gdy synowie Boży udawali się, by stawić się przed Panem, poszedł i szatan z nimi, by stanąć przed Panem. I rzekł Pan do szatana: «Skąd przychodzisz?» Szatan odpowiedział Panu: «Przemierzałem ziemię i wędrowałem po niej». Rzekł Pan szatanowi: «Zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba? Bo nie ma na całej ziemi drugiego, kto by był tak prawy, sprawiedliwy, bogobojny i unikający zła jak on. Jeszcze trwa w swej prawości, choć mnie nakłoniłeś do zrujnowania go, na próżno». [Hi 2, 1-3]

Sam Paweł Śpiewak nie ukrywa, że motyw powojennego postrzegania motywu Hioba w pracy został -- jego zdaniem -- za mało wyeksponowany.

Zdecydowanym plusem publikacji są zamieszczone biogramy autorów poszczególnych tekstów -- przed przeczytaniem tekstu można zapoznać się z w miarę pełnym biogramem jego autora (polecam). Jedna rzecz, której mi zabrakło, to brak dat powstawania poszczególnych tekstów. Pewnej części można się domyślić (np. po datach poszczególnych cytatów lub po odniesieniach do wydarzeń z historii -- dla wielu autorów jednym z najważniejszych punktów odniesienia była wojna sześciodniowa z 1967 r.); jest jednak część tekstów, dla których poznanie daty powstania wymagałoby podjęcia dodatkowego trudu. Nie ulega zaś wątpliwości, że czas powstania / głoszenia danej koncepcji będzie nie mniej ważny, niż dotychczasowe doświadczenia oraz poglądy jego autora. 

Opracowanie Pawła Śpiewaka -- ani "autorska" część wstępu, ani żaden z opublikowanych w antologii tekstów -- nie daje odpowiedzi, rodzi zaś pytania. Jest doskonałą "siłownią intelektualną", pozwalającą się zmierzyć z zagadnieniem Shoah, przedstawiając zagadnienie ze specyficznej perspektywy filozofii i teologii żydowskiej.

Na sam koniec -- jako wisienka na torcie dla najwytrwalszych oraz głodnych dodatkowych informacji -- nagranie. Żaden wpis na blogu nie zastąpi wypowiedzi samego redaktora, dlatego naprawdę warto odsłuchać sobie całość. Serdeczne podziękowania i ukłony dla Mary Lennox za jego publikację.

Dyskusja wokół książki "Teologia i filozofia żydowska wobec Holocaustu" w Operze i Filharmonii Podlaskiej. Goście spotkania: dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego (ŻIH) dr hab. Paweł Śpiewak, historyk ŻIH dr hab. Jan Doktór, dr hab. Piotr Nowak z Zakładu Filozofii Współczesnej i Społecznej Uniwersytetu w Białymstoku (Białystok, 16 sierpnia 2013 r.).




Źródła:
[1] The 614th Commandment Society, Kremacja a judaizm [dostęp: 12.04.2015]

Przy okazji (w nawiązaniu do publikacji): Talmud dzieli halachę na 613 przykazań (micwot): 248 nakazów i 365 zakazów. Nazwa strony, mówiąca o 614. przykazaniu (ang. 614th commandment), stanowi najpewniej nawiązanie do koncepcji Emila L. Fackenheima 614 przykazania: "prawdziwy, współczesny Żyd nie może obdarzać Hitlera kolejnym, pośmiertnym zwycięstwem" (co inaczej rzecz ujmując oznaczało nakaz przetrwania za wszelką cenę). Koncepcja opisana jest w publikacji (s. 333-340).

Książka:
Teologia i filozofia żydowska wobec Holocaustu, wstęp, wybór i opracowanie: Paweł Śpiewak, seria wydawnicza: Idee i historia, wydawnictwo słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2013. ISBN 978-83-7453-083-5.