czwartek, 20 sierpnia 2009

Krzyżowcy

O to, czym w rzeczywistości były wyprawy krzyżowe, do dzisiaj spierają się historycy, nie mogąc dojść do porozumienia, czy stanowiły ono błogosławieństwo, czy też przekleństwo ówczesnego świata. A raczej dla kogo były one błogosławieństwem, dla kogo zaś ziszczeniem się najczarniejszych snów. Choć byli wtedy tacy, którzy na potwierdzenie swoich wizji potrafili znajdować listy napisane ręką samego Wszechmogącego (które to listy -- swoją drogą -- równie tajemniczo pojawiały się, jak i znikały), ówcześni ludzie dalecy byli od świętości i gorliwości religijnej, którą przypisywali im pozostający w swoich domach mieszkańcy Europy.

Zofia Kossak pisząc "Krzyżowców", wykorzystując obraz Europy Zachodniej, Bizancjum i Bliskiego Wschodu z okresu I wyprawy krzyżowej, stworzyła powieść o Człowieku. Nie takim, jakim chciałby siebie widzieć, lecz takim, jakim był on naprawdę. Święci i złodzieje żyli obok siebie, troszcząc się z taką samą gorliwością o wyzwolenie Grobu Świętego jak o zawartość swojego skarbca. W warunkach wieloletniej podróży, ciągłych zmagań z Saracenami, przyrodą i samym sobą, święci rycerze stawali się demonami, zaś złoczyńcy zdobywali się na gesty przekraczające granice człowieczeństwa. W istocie -- nic co ludzkie nie było im obce.

Autorka nie udzieliła jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o sens I wyprawy krzyżowej, choć wyraźnie daje do zrozumienia, że stanowiła ona milowy krok w rozwoju zacofanej Europy. Ważniejsze jednak od zdobyczy techniczno-cywilizacyjnych były przemiany zachodzące w świadomości prostych ludzi, dokonujących dzięki swej niemalże dziecinnej wierze i ufności rzeczy, których teoretycznie nikt nie był w stanie dokonać.

Wielu zginęło. Z półmilionowej rzeszy wiernych do bram Jerozolimy dotarła zaledwie dwudziestotysięczna garstka, słaniająca się ze zmęczenia i głodu, niesiona jedynie zapałem wiary, pragnieniem wyzwolenia świętego Grobu. Jednak najwięksi święci pozostawali wciąż największymi grzesznikami.

I do dzisiaj niewiele się zmieniło...

Książka:
Zofia Kossak: Krzyżowcy.