Alicja w Krainie Czarów
Niektóre książki na półce dojrzewają długo, czekając na dobrą okazję lub sprzyjający im czas. Nie inaczej było z "Alicją w Krainie Czarów" Lewisa Carrolla , którą bardzo dawno temu przygarnąłem w Cetusie na Piotrkowskiej 82 . Paradoksalnie nie przyciągnęła mnie do niej pewność, ale wyobraźnia. Chciałem spróbować tej klasyki majaczeń sennych , książki ukrywającej pod płaszczykiem niewinnej opowieści psychodeliczne wizje alternatywnej rzeczywistości, literackiej zabawy poprzedzającej Psa Andaluzyjskiego czy Głowę do wycierania . Z filmami było całkiem nieźle, książka niestety nie zagrała. Albo wyrosłem z magii , albo ona wyrosła ze mnie. Inaczej być nie może. Ewentualnie może być to jeszcze kwestia tłumaczenia i kodów kulturowych. Nie, żeby tłumaczenie było złe -- wręcz przeciwnie. Moje wydanie (wydrukowane w Jugosławii , mniej więcej na rok przed początkiem jej rozpadu) tłumaczył Robert Stiller , którego miałem okazję "poznać" pod koniec 2013 roku przy ...