poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Krzyż i koło. Z historii symboliki chrześcijańskiej

Świąteczna chwila oddechu i między jednym, drugim, trzecim a kolejnym świątecznym posiłkiem (nie jesteś głodny? zjedz jeszcze kawałek...) udało mi się dokończyć "Krzyż i koło: z historii symboliki chrześcijańskiej" Borisa Uspienskiego.

Jeżeli zachować prosty (być może jedynie stereotypowy) podział na zachodni oraz wschodni styl prac naukowych, książka Borisa Andriejewicza plasuje się zdecydowanie mocno na wschód (gdzie musi być jakaś cywilizacja) -- najeżona danymi oraz tekstami źródłowymi tak, że przebrną pewnie jedynie totalne freaki lub studenci przed ważnym egzaminem (podpowiem: studia dawno mam za sobą). Chyba pierwszy raz spotkałem się z pracą, gdzie na 140 stron tekstu przypada drugie tyle stron z przypisami -- które z kolei (ze względu na ich objętość oraz ulokowanie na... hm.. końcu książki?) zacząłem czytać po skończeniu części zasadniczej. Jednak warto sięgnąć po te "dodatkowe" 140 stron, jest tam kilka dobrych komentarzy oraz fragmentów tekstów, które w paru przypadkach -- chyba tylko z powodów znanych autorowi -- znalazły się właśnie tam. Czasami miałem wrażenie, że nie są zbyt mocnym poboczem w stosunku do tekstu głównego, ale wola autora.

Także -- wracając do meritum -- książka Uspienskiego to trudny, ale ciekawy tekst wyjaśniający wiele zawiłości związanych z podstawowymi kategoriami symboliki chrześcijańskiej, krzyżem i kołem, co ma z kolei bezpośrednie odniesienie do solarno-lunarnego (słoneczno-księżycowego) charakteru wierzeń. Nie jest to jednak -- jak pierwotnie myślałem -- praca poświęcona tematowi symboliki krzyża i koła w szerokim ujęciu (informacje na temat wykorzystania znaku krzyża w religiach niechrześcijańskich są w zdecydowanej większości jedynie fragmentami przypisów). Autor swoją uwagę skupia na krzyżu i kole w kontekście systemów znaczenia krzyżem (wykonywanie znaku krzyża) oraz opozycji stron lewej i prawej (np. kierunki poruszania się przeciw lub wraz ze słońcem czy organizacją przestrzeni sakralnej) -- w większości w odniesieniu do szeroko rozumianego prawosławia z powplatanymi wątkami katolickimi.

Stawiam sprawę uczciwie: jeżeli ktoś chce się tylko mniej-więcej zorientować, powinien poszukać jakiegoś bryka z tej publikacji. Jeżeli ten ktoś lub ta ktosia ma jednak ochotę prześledzić wielowiekowe konfrontacje związane z liczbą i ułożeniem palców podczas znaczenia (się) krzyżem, poczytać o gorących dyskusjach na temat "w lewo czy w prawo", ewentualnie poznać tajniki krzyża z półksiężycem [1] lub przekonać się o tym, jakie zamieszanie (i dlaczego aż tak duże) wprowadziła reforma liturgiczna patriarchy Nikona -- tak, ta książka jest dla niego lub dla niej. Najlepiej na półce, żeby w razie czego móc do niej jeszcze wrócić, bo jeden raz nie wystarczy.

Wśród innych, równie ciekawych fragmentów można znaleźć sporo informacji o zamieszaniu z datami świąt Epifanii. Pouczająca z religioznawczego punktu widzenia historia.

Niestety -- co dodam w związku z bardzo pozytywnymi doświadczeniami w tej kwestii po lekturze "Podłych ciał" Grégoire'a Chamayou -- tym razem wydawnictwo słowo / obraz terytoria nie ustrzegło się przed wieloma błędami redakcyjnymi w wydanej publikacji -- wyłapałem część z nich, choć pewnie jest ich znacznie więcej. Nie zmienia to jednak tego, że nadal uważam je za jedno z najlepszych polskich wydawnictw na rynku. Koniec kryptoreklamy.

A już tak na sam koniec. Żeby przekonać się, jak silne we współczesnym kościele mogą być stare, dobre, pogańskie tradycje solarno-lunarne, podrzucam Wam zdjęcie prezbiterium w kościele parafialnym pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła i Świętej Barbary w Bełchatowie (jeżeli załączone zdjęcie będzie zbyt małe odsyłam do pierwszego zdjęcia w tej galerii na stronie parafii). Prawda, że piękne? ;-) Przyglądajcie się wystrojom świątyń, w których bywacie -- czasami można tam znaleźć prawdziwe cuda.

Źródło: http://sercaniebelchatow.pl/2013/09/
Przypisy:
[1Nie, niekoniecznie chodzi jedynie o triumf chrześcijaństwa nad islamem jak uważają niektórzy powołując się "na każdego księdza", choć taki wątek również się w historii przewijał.

Książka:
Boris Andriejewicz Uspienski (Борис Андреевич Успе́нский): Krzyż i koło: z historii symboliki chrześcijańskiej (ros. Крест и круг (Из истории христианской символики)), przekład i przedmowa Bogusław Żyłko [przekład tekstów cerkiewnosłowiańskich Zoja Nowożenowa, Swietłana Waulina, Dorota Żyłko], wydawnictwo słowo/ obraz terytoria, Gdańsk 2010. ISBN: 978-83-7453-939-5.

niedziela, 6 kwietnia 2014

Sztuka strategii. Teoria gier w biznesie i życiu prywatnym

Opiekując się biurem K. pożyczyłem z półki jedną z serii książek "Klasyka biznesu", wydaną kilka ładnych lat temu przez Rzeczpospolitą (oczywiście K. nie dowiaduje się o tym fakcie czytając ten tekst, od tego czasu również zdążyła coś ode mnie pożyczyć z półki ;-) ).

Nie tyle pociągnęła mnie koncepcja osiągnięcia biznesowego i życiowego sukcesu, który "obiecują" wydawcy w anglojęzycznym tytule publikacji, ile chęć poczytania o teorii gier opisanej w atrakcyjny i w miarę przystępny sposób, nie wyłączając ciekawych zastosowań tejże w różnych dziedzinach.

Mimo to o samej książce trudno mi coś napisać, mam po jej przeczytaniu mieszane uczucia (w kontekście oczekiwania vs rzeczywistość). Z jednej strony znalazło się w książce kilka naprawdę ciekawych myśli oraz przykładów, które pokazały różne zastosowania elementów teorii gier w praktyce (jeśli ktoś ciekaw, dlaczego w przeważającej większości używamy klawiatury w układzie QWERTY albo jakie czynniki zdecydowały o szybkim rozwoju silników benzynowych, które zostawiły w tyle inne formy napędów -- w tej książce znajdzie podpowiedzi rozwiązań). Z drugiej strony jednak w książce pojawiały się myśli trącące trywializmem, jak to że wszystko można traktować jako grę, w środku znalazło się też bardzo dużo przykładów matematycznych rozwiązań konkretnych modeli, które mogą być ciekawe głównie dla matematycznych freaków (jasnym jest, że rozwiązywanie modelu teoretycznego w dziedzinie tak obfitującej w różne czynniki, od których zależy wynik układanki, może być dla większości czytelników jedynie formą rozrywki intelektualnej -- jak sudoku, tylko trudniej).

Także przebrnąłem przez nieco ponad 500 stron (uczciwie zaznaczam, że odpuściłem zdecydowaną większość rozdziału 14, czyli "studia przypadku") i myślę, że było warto -- jednak wymagało to sporo samozaparcia -- co zapewnie nie jest najlepszą rekomendacją pod słońcem.

ps. Nie mogłem znaleźć w internecie zdjęcia okładki tego wydania, które mógłbym tutaj podlinkować - dlatego w zastępstwie dałem inne. Komu zależy na okładce może ją wygooglować.

ps 2. Wiedzieliście, że sudoku jest takie "młode"..?

Sudoku zostało wynalezione przez Amerykanina Howarda Garnsa w 1979 r. i opublikowana pod nazwą „Number Place”. Łamigłówka przeszła wiele zmian. Dzisiejsze Sudoku pojawiło się po raz pierwszy w Japonii w 1986 r., w czasopiśmie Nikoli, jednak międzynarodową sławę zyskało dopiero w 2005 r.

Książka:
Avinash K. Dixit, Barry J. Nalebuff, Sztuka strategii. Teoria gier w biznesie i życiu prywatnym (The Art of Strategy: A Game Theorist's Guide to Success in Business and Life), przekład: Dorota Gasper, wydanie oparte na publikacji edycji MT Biznes 2009, seria: Światowe Bestsellery Biznesowe, Rzeczpospolita. ISBN serii: 978-88-7424-688-5; ISBN tomu: 978-88-7424-679-3.