czwartek, 17 maja 2012

Eksperyment Jacobsa, czyli Rok biblijnego życia w praktyce

Książkę kupiłem kiedyś, przy okazji (zaintrygował mnie temat, pomysł, wykonanie -- a przy okazji możliwość zwolnienia z kosztów przesyłki od Wydawnictwa Literackiego). Zakup traktowałem jako inwestycję w coś lekkiego, napisanego z humorem, być może nawet przekąsem, ale jednocześnie dającego do myślenia. Bingo.
Zdaje się, że Amos właśnie rzucił kolejny żart. Nie wiecie, co to znaczy dowcipy opowiadane z kamienną twarzą, jeśli nie widzieliście amiszów. [s. 53]
Z początku ma się wrażenie, że autor podchodzi do tematu religii z dużym przymrużeniem oka. Ot, kolejna fanaberia prawie czterdziestoletniego faceta, który wcześniej przeczytał całą encyklopedię aby stać się najmądrzejszym człowiekiem na świecie i napisał o tym książkę. Jednak w miarę czytania lekki uśmieszek zastępuje refleksja nad sensem (lub bezsensem) religii, rytuałów, które stają się udziałem ludzi wierzących, realnym wpływem świata nadprzyrodzonego na życie milionów ludzi. Autor podejmuje karkołomną próbę dotarcia do pierwotnego sensu wielu biblijnych zapisów, co w jednym przypadku okazuje się awykonalne, w innym przynosi całkiem ciekawe wyniki.

Bez względu na własne nastawienie do religii warto przeczytać.
Jednak chodzi o to, że ich wiara w dosłowność Biblii jest tak silna, że będą gotowi upychać i wypaczać wszelkie dane by tylko pasowały do relacji z Księgi Rodzaju. W rzeczywistości trzeba być całkiem bystrym, aby stać się wybitnym kreacjonistą. Ta mentalna gramatyka potrafi przynieść zdumiewające efekty. [s. 94]

Książka:
A.J. Jacobs: Rok biblijnego życia, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2009.