Posty

Chiny 5.0. Jak powstaje cyfrowa dyktatura

Obraz
W zalewie różnych informacji dotyczących pandemii COVID-19 trafiłem na fragment nagrania z Chin , pokazujący technologię wykorzystaną do testów (wrzucę zrzut niżej). Automatyczne ramię robota robiło wymazy do badań, oszczędzając przy tym potrzebnych do innych zadań medyków. Co prawda po zobaczeniu grupy robotów, wykonujących skomplikowany układ taneczny do utworu Do You Love Me?  [nagranie poniżej] nic już nie będzie takie samo, a automatyczne ramię robiące wymazy już nie robi tak dużego wrażenia. Ale co powiedzieć, kiedy przeczyta się informację o tym, że Chiny szykują się do wprowadzenia łączności w sieci 6G -- co najmniej od początku listopada 2019 r.? To trochę zmienia myślenie o tym olbrzymim, stosunkowo dalekim kraju. Gniew   Tomasza S. Markiewki kończy się opisem odcinka Black Mirror z systemem społecznej oceny wzajemnej (świata bez gniewu, w którym za złe zachowanie wobec innych można otrzymać negatywną ocenę i mieć przez to problemy). Pomyślałem ze to znak, że pora ...

Gniew

Obraz
Regularnie czytuję krótkie teksty Tomasza S. Markiewki na jego społecznościowej stronie  (czasem również te nieco dłuższe w Nowym Obywatelu ), cenię sobie jego obserwacje i uwagi, dlatego postanowiłem sięgnąć wreszcie po dłuższą formę jego autorstwa. Byłem chwilę po skończeniu Wyjścia awaryjnego Rafała Matyi, dlatego pomyślałem, że te dwie książki będą się ze sobą dobrze uzupełniały (o Wyjściu awaryjnym być może coś tu jeszcze kiedyś napiszę). Trafiło na Gniew , czyli jedno z najświeższych dzieł T. S. Markiewki -- książkę wydaną w trudnym, pandemicznym 2020 roku przez Wydawnictwo Czarne. Autor wrzucił informację o niej na swoją stronę 20 maja (pamiętamy, gdzie wtedy byliśmy i co przede wszystkim zajmowało nam wówczas głowę...), być może dlatego książka przeszła praktycznie niezauważona (a przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie). Jeżeli miałbym napisać o tej książce jedynie dwa zdania, najpewniej podpisałbym się w miarę pewną ręką pod dwuzdaniową notatką  Lamii (lamijki) ...

W stronę Xenopolis

Obraz
Moja przygoda z myślą Krzysztofa Czyżewskiego  zaczęła się kilka lat temu, kiedy od M. dostałem przywiezioną z Sejn / Krasnogrudy -- po jej powrocie z ośrodka  „Pogranicze – sztuk, kultur, narodów” -- książkę Podręcznik dialogu. Zaufanie i tożsamość  (mam w tej książce cudowną dedykację od M., do której lubię wracać -- i która sprawiła, że ten egzemplarz Podręcznika dialogu pozostanie już ze mną na zawsze). Pamiętam do tej pory, jakie wrażenie zrobiła na mnie dojrzałość refleksji zawartych w tej publikacji -- tak odmienna od tego, co otaczało mnie wówczas na co dzień. Chyba najtrafniej postać Krzysztofa Czyżewskiego opisał Przemysław Czapliński w Poruszonej mapie Wykaz osiągnięć Czyżewskiego (ur. 1958) - nakazujący podejrzewać, że pojedyncza osoba o takim nazwisku nie istnieje, a jeśli istnieje, to pracuje nawet wtedy, gdy śpi - nawet w ujęciu skróconym ma wymiary gigantyczne (...) [ 1 ] Krzysztof Czyżewski na mojej mentalnej mapie świata jest dla mnie kimś w rodzaju prz...

Tłumacz między innymi

Obraz
Mam wrażenie (a nie jestem w tym wrażeniu odosobniony, bo autor Tłumacza między innymi uważa podobnie), że tłumacze, tłumaczki i tłumaczenia mają się w ostatnich latach coraz lepiej. Przynajmniej jeżeli mówimy o szeroko rozumianym świecie literackim -- powoli przestają być anonimowi (sam od dawna w informacjach o książkach pod wpisami obowiązkowo podaję nazwisko tłumacza / tłumaczki), ich praca jest już nagradzana na równi z pracą innych "ludzi pióra" (przynajmniej w ramach Narody Literackiej Gdyni -- od 2014 r. w kategorii "przekład literacki na język polski"). Ukazuje się też już -- i trafia do szerszego obiegu -- sporo ciekawych książek poświęconych przekładoznawstwu. Nie to, żeby tego rodzaju prace nie ukazywały się wcześniej -- dość wspomnieć o klasycznej już książce Ocalone w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka (mamy dostępne co najmniej 3 wydania). Jednakże wspominając jedynie o zbiorowej pracy translatorskiej, która złożyła się na tłumaczenie pracy Sherry Si...

Kult amatora. Jak internet niszczy kulturę

Obraz
Nigdy tego nie robię, ale tym razem nie mogę się powstrzymać, żeby nie zacząć wpisu cytatem z tej publikacji: Wklejanie, remiksowanie, mieszanie, pożyczanie, kopiowanie - kradzież - intelektualnej własności w sieci stała się wszechobecną działalnością w internecie. A to powoduje zniekształcenie i wypaczenie naszych wartości. [s. 137] I tym sposobem, w dwóch zdaniach i w skondensowanej formie, przekazałem dużą część przesłania książki  Andrew Keena  Kult amatora. Jak internet niszczy kulturę . Pomieszanie z poplątaniem, niesamowicie duże skróty myślowe (to bardzo życzliwa interpretacja), nieznajomość -- lub zupełna ignorancja -- autora odnośnie tego, w jaki sposób rozwijała się przez stulecia "nasza" kultura, której teoretycznie z taką żarliwością stara się bronić ( protip : remiksowanie, mieszanie, pożyczanie i kopiowanie są w nią wpisane praktycznie od jej zarania -- w zasadzie stanowią, jak by to ująć w popularną ostatnio frazę, element jej DNA). Celnie, choć jednocześn...

Odczytywanie popiołów

Obraz
Nie potrafię pisać o wierszach. Są zbyt intymne. I nie dotyczy to jedynie wierszy Jerzego Ficowskiego z tomu Odczytywanie popiołów , które bezlitośnie rozdrapują ranę pamięci o Zagładzie. Wiersze są dla mnie również zbyt precyzyjne (integralne, możliwe do odczytania jedynie jako całość), aby próbować wyciągać z nich -- do analizy -- pojedyncze słowa, zdania czy wersy. Nie chcę tu nawet próbować, żeby ich nie kaleczyć. Choć to właśnie te pojedyncze słowa, zdania czy wersy z wierszy najbardziej trafiają i zostają najdłużej. Niech zatem pozostanie tu jedynie ten wiersz. W całości. Pożydowskie ona ma szafę z której suknie zdążyły jeszcze wyjść ale i tak by wyszły z mody fotel z którego wstał ktoś kiedyś tylko na chwilę a wystarczyła mu na resztę życia półmiski garnki pełne głodu ale przydadzą się do syta portret zabitej dziewczynki w żywych kolorach mogła mieć jeszcze taki czarny stół w dobrym stanie ale się nie spodobał smutny jakiś Książka Jerzy Ficowski, Odczytywanie popiołów , wydawnic...

Sołżenicyn - realia i mistyfikacje

Obraz
Nie pamiętam już, kiedy wpadłem na zapomnianą książkę Natalii Rieszetowskiej -- pierwszej żony  Aleksandra Sołżenicyna  pod bardzo wymownym tytułem  Sołżenicyn - realia i mistyfikacje . Oczywiście uważam, że mówienie lub pisanie o kobiecie z "perspektywy męża" jest niesamowicie słabe, ale w tym przypadku mam do tego mocne uzasadnienie -- w końcu to właśnie z tej relacji wyrosła ta książka. O ile w ogóle to ona jest autorką tej publikacji, bo co do tego (o ile dobrze wiem, choć mogę się mylić) są wątpliwości. Myślę, że moment jej odkrycia mógł nastąpić niemal równo 4 lata temu, kiedy to w końcu marca 2017 r. pisałem o Archipelagu GUŁag A. Sołżenicyna. Podejrzewam, że chciałem ją przeczytać jako post scriptum do Archipelagu -- a że książkę do dzisiaj można co jakiś czas kupić za kilka złotych na portalach aukcyjnych... Książkę można określić jako jeden (nie)wielki diss na Sołżenicyna. Idea jej powstania wydaje się nad wyraz jasna (pewnie w związku z tym pojawiają się wąt...