Posty

Tłumacz między innymi

Obraz
Mam wrażenie (a nie jestem w tym wrażeniu odosobniony, bo autor Tłumacza między innymi uważa podobnie), że tłumacze, tłumaczki i tłumaczenia mają się w ostatnich latach coraz lepiej. Przynajmniej jeżeli mówimy o szeroko rozumianym świecie literackim -- powoli przestają być anonimowi (sam od dawna w informacjach o książkach pod wpisami obowiązkowo podaję nazwisko tłumacza / tłumaczki), ich praca jest już nagradzana na równi z pracą innych "ludzi pióra" (przynajmniej w ramach Narody Literackiej Gdyni -- od 2014 r. w kategorii "przekład literacki na język polski"). Ukazuje się też już -- i trafia do szerszego obiegu -- sporo ciekawych książek poświęconych przekładoznawstwu. Nie to, żeby tego rodzaju prace nie ukazywały się wcześniej -- dość wspomnieć o klasycznej już książce Ocalone w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka (mamy dostępne co najmniej 3 wydania). Jednakże wspominając jedynie o zbiorowej pracy translatorskiej, która złożyła się na tłumaczenie pracy Sherry Si...

Kult amatora. Jak internet niszczy kulturę

Obraz
Nigdy tego nie robię, ale tym razem nie mogę się powstrzymać, żeby nie zacząć wpisu cytatem z tej publikacji: Wklejanie, remiksowanie, mieszanie, pożyczanie, kopiowanie - kradzież - intelektualnej własności w sieci stała się wszechobecną działalnością w internecie. A to powoduje zniekształcenie i wypaczenie naszych wartości. [s. 137] I tym sposobem, w dwóch zdaniach i w skondensowanej formie, przekazałem dużą część przesłania książki  Andrew Keena  Kult amatora. Jak internet niszczy kulturę . Pomieszanie z poplątaniem, niesamowicie duże skróty myślowe (to bardzo życzliwa interpretacja), nieznajomość -- lub zupełna ignorancja -- autora odnośnie tego, w jaki sposób rozwijała się przez stulecia "nasza" kultura, której teoretycznie z taką żarliwością stara się bronić ( protip : remiksowanie, mieszanie, pożyczanie i kopiowanie są w nią wpisane praktycznie od jej zarania -- w zasadzie stanowią, jak by to ująć w popularną ostatnio frazę, element jej DNA). Celnie, choć jednocześn...

Odczytywanie popiołów

Obraz
Nie potrafię pisać o wierszach. Są zbyt intymne. I nie dotyczy to jedynie wierszy Jerzego Ficowskiego z tomu Odczytywanie popiołów , które bezlitośnie rozdrapują ranę pamięci o Zagładzie. Wiersze są dla mnie również zbyt precyzyjne (integralne, możliwe do odczytania jedynie jako całość), aby próbować wyciągać z nich -- do analizy -- pojedyncze słowa, zdania czy wersy. Nie chcę tu nawet próbować, żeby ich nie kaleczyć. Choć to właśnie te pojedyncze słowa, zdania czy wersy z wierszy najbardziej trafiają i zostają najdłużej. Niech zatem pozostanie tu jedynie ten wiersz. W całości. Pożydowskie ona ma szafę z której suknie zdążyły jeszcze wyjść ale i tak by wyszły z mody fotel z którego wstał ktoś kiedyś tylko na chwilę a wystarczyła mu na resztę życia półmiski garnki pełne głodu ale przydadzą się do syta portret zabitej dziewczynki w żywych kolorach mogła mieć jeszcze taki czarny stół w dobrym stanie ale się nie spodobał smutny jakiś Książka Jerzy Ficowski, Odczytywanie popiołów , wydawnic...

Sołżenicyn - realia i mistyfikacje

Obraz
Nie pamiętam już, kiedy wpadłem na zapomnianą książkę Natalii Rieszetowskiej -- pierwszej żony  Aleksandra Sołżenicyna  pod bardzo wymownym tytułem  Sołżenicyn - realia i mistyfikacje . Oczywiście uważam, że mówienie lub pisanie o kobiecie z "perspektywy męża" jest niesamowicie słabe, ale w tym przypadku mam do tego mocne uzasadnienie -- w końcu to właśnie z tej relacji wyrosła ta książka. O ile w ogóle to ona jest autorką tej publikacji, bo co do tego (o ile dobrze wiem, choć mogę się mylić) są wątpliwości. Myślę, że moment jej odkrycia mógł nastąpić niemal równo 4 lata temu, kiedy to w końcu marca 2017 r. pisałem o Archipelagu GUŁag A. Sołżenicyna. Podejrzewam, że chciałem ją przeczytać jako post scriptum do Archipelagu -- a że książkę do dzisiaj można co jakiś czas kupić za kilka złotych na portalach aukcyjnych... Książkę można określić jako jeden (nie)wielki diss na Sołżenicyna. Idea jej powstania wydaje się nad wyraz jasna (pewnie w związku z tym pojawiają się wąt...

Planeta K. Pięć lat w japońskiej korporacji

Obraz
O Planecie K . usłyszałem pierwszy raz, o ile pamięć mnie nie zwodzi, chwilę po wydaniu tej książki na początku 2020 roku. Słuchałem wtedy rozmowy radiowej z Piotrem Milewskim -- trafiając na nią zapewne zupełnie przypadkowo, gdyż radia w wersji live słucham coraz rzadziej, oddając się namiętnie procederowi odtwarzania podcastów. Temat szeroko rozumianej perspektywy dalekowschodniej od dawna mnie delikatnie przyciąga (mam w zanadrzu kilka zagadnień, o których chciałbym kiedyś dowiedzieć się czegoś więcej -- zapisuję powoli na swoim koncie goodreads książki warte uwagi). Dlatego pomysł sięgnięcia po  Planetę K. Pięć lat w japońskiej korporacji Piotra Milewskiego wydał mi się całkiem dobry. Pomyślałem też, że po -- bardzo fajnej skądinąd -- książce Zofii Trębacz  Nie tylko Palestyna. Polskie plany emigracyjne wobec Żydów 1935-1939 przyda mi się chwila oddechu nad reportażem. W zasadzie czynnikiem decydującym o wyborze książki okazała się również pogoda. Chciałem w końcu ruszy...

Nie tylko Palestyna. Polskie plany emigracyjne wobec Żydów 1935-1939

Obraz
Nie wiem, czy to będzie dobre ujęcie i zagajenie tematu, ale po książce Michała Trębacza Izrael Lichtenstein. Biografia żydowskiego socjalisty poszedłem po linii rodzinnej, sięgając po książkę jego Szanownej Małżonki, Zofii Trębacz  Nie tylko Palestyna. Polskie plany emigracyjne wobec Żydów 1935-1939 , wydanej przez Żydowski Instytut Historyczny im. Emanuela Ringenbluma . Muszę przyznać, że byłem jej niesamowicie ciekawy -- Zofia Trębacz poruszyła bowiem temat, który (tak na moje oko laika) w kontekście historii dwudziestolecia międzywojennego w Polsce, ale również w kontekście historii polskich Żydów, jest rzadko poruszany (co najwyżej ograniczając się do słynnego hasła Żydzi na Madagaskar  [ 1 ]). Ze wszystkich branych pod uwagę kierunków emigracji miejsce to stało się najpopularniejsze, gdyż -- jak zaznacza autorka --  "wydaje się (...), że działania, jakie podjęto w celu zorganizowania osadnictwa polskich czy też, szerzej, europejskich Żydów właśnie w tej części świa...

Izrael Lichtenstein. Biografia żydowskiego socjalisty

Obraz
W końcu zabrałem się za książkę Izrael Lichtenstein. Biografia żydowskiego socjalisty autorstwa łódzkiego historyka Michała Trębacza, którą od dawna polecała mi M. Biografii działacza żydowskiej, socjalistycznej partii Bund -- którego życie tak silnie było z tą partią związane, że nawet po śmierci jego nagrobek utworzono z liter składających się na nazwę partii, do której należał. Izrael Lichtenstein, jeden z najważniejszych łódzkich (ale również w jakiejś części ogólnopolskich) żydowskich działaczy socjalistycznych interesował mnie przede jednak przede wszystkim jako lokalny polityk, samorządowiec. Zasiadał w łódzkiej radzie miejskiej przez wszystkie kadencje -- od 1917 r. do śmierci w kwietniu 1933 r. [s. 96] -- choć o mały włos nie został z niej usunięty na przełomie 1923 i 1924 r., co wiązało się z niewąską awanturą przez niego wywołaną, zakończoną bójką na sali posiedzeń [s. 141-147]. Zresztą działalność tego socjalisty na niwie samorządowej stanowi, według słów Michała Trębacz...