Posty

Życie między budynkami

Obraz
Już dość dawno temu, bo od 1960 roku kilkadziesiąt lat zdążyło minąć, pewien duński architekt i urbanista Jan Gehl ukończył Królewską Duńską Akademię Sztuk . W tym też czasie -- jak sam opowiada -- miał spotykać się z kobietą, z wykształcenia psycholożką, która zadała mu jedno, proste pytanie -- dlaczego wy, architekci, nie zajmujecie się ludźmi ? [ 1 ] Funkcjonaliści nie wspomnieli o psychologicznych i społecznych aspektach projektowania budynków. [s. 45] Gehl miał wtedy wrócić na uniwersytet i zacząć badać tę kwestię uznając, że ma ona w tym zupełną rację -- i tak zaczęła się historia jednego z najbardziej znanych, współczesnych urbanistów na świecie. Pytanie to -- może nieco dziwne z dzisiejszego punktu widzenia --  tamtym czasie było jak najbardziej zasadne. I rzeczywiście prawie nikt z projektujących lub przebudowujących wówczas miasta na serio go sobie nie zadawał, ewentualnie nie brał pod uwagę refleksji płynących z uzyskanych odpowiedzi. W architekturze i...

Diabeł i Żydzi

Obraz
Chcąc dalej pociągnąć temat historii europejskich żydów (zob. Friedrich Battenberg, "Żydzi w Europie" ) sięgnąłem po kolejną z książek, przygarniętych w krakowskim Dedalusie . Muszę przyznać, że wykazałem się  odwagą cywilną i nie wystraszyła mnie tragiczna okładka tej publikacji -- zajrzałem do środka, zerknąłem na indeks nazwisk, bibliografię oraz przypisy i pomyślałem, że może jednak warto zainwestować w nią te 12 złotych. Szału nie ma, ale książkę warto jednak było nabyć -- z co najmniej trzech powodów ( 3/3 ), z których ostatnim jest osoba tłumacza i dodany przez niego epilog "O żydowskim antysemityzmie" ;-) Ale do tego jeszcze dojdziemy. Jeżeli część osób zarzucała książce Friedricha Battenberga "Żydzi w Europie. Proces rozwoju mniejszości żydowskiej w nieżydowskim środowisku Europy 1650-1933" to, że jest w czymś w rodzaju pop-historii, koniecznie musi sięgnąć po pracę rabina Joshuy Trachtenberga. Po doczytaniu jej do końca -- wraz z epil...

Żydzi w Europie

Obraz
Dobrałem się wreszcie do zasobów, które upolowałem w trakcie wakacji w Krakowie (chwała ci, Dedalusie !). Za 80 zł udało mi się wynieść więcej, niż kiedykolwiek bym podejrzewał wchodząc do księgarni ;-) Trafiło się w tej kwocie kilka przydatnych (z mojego punktu widzenia) pozycji, zaś pierwszą z nich została publikacja niemieckiego historyka, Friedricha Battenberga Żydzi w Europie. Proces rozwoju mniejszości żydowskiej w nieżydowskim środowisku Europy 1650-1933 . Muszę szczerze przyznać, że te 14 złotych polskich, zainwestowanych  w tę pozycję, było całkiem dobrym rozwiązaniem. Praca zawiera tak wiele informacji, że bez ołówka ani rusz -- także barbarzyńskim zwyczajem wyszła spod mojej ręki cała popodkreślana z wykrzyknikami na wielu stronach. Nie martwcie się -- nie zamierzam jej sprzedawać. Największą wadą książki jest uboga szata graficzna. Wydawca zamieścił w niej tylko i wyłącznie jedną mapę obrazującą masakry i migracje Żydów w średniowieczu . [ 1 ] ...

Berliński żołnierz

Obraz
Wojna, zawsze taka sama. To był nieuchronny koniec drogi jaką obrała ludzkość. Wszyscy liczyli na zwycięstwo, każdy był optymistą. W miarę eskalacji działań wojennych, optymizm zanikał a społeczeństwo zaczęło się rozpadać. Zbudowano wielkie schrony dla bogatych, wpływowych i potężnych oraz tych, którzy mieli zapewnić im przetrwanie. W schronach zgromadzono zapasy i sprzęt. Przeszłość została daleko w tyle. Teraźniejszość przestała istnieć. Jedynej nadziei można było upatrywać w przyszłości . W niewiele komputerowych gier miałem okazję grać, pewnie dlatego tak w pamięć zapadła mi ta, którą raczyłem się jeszcze na pierwszym roku studiów, wykorzystując do tego stary, stacjonarny komputer, który dzięki uprzejmości moich domowników dostałem w wyprawce do Łodzi. Pierwsze słowa wpisu to -- żadna tajemnica -- fragment intro z gry Fallout Tactics: Brotherhood of Steel . Cytat ten skojarzył mi się dziś z opisem świata przedstawionego w autobiograficznej książce Helmuta ...

Podłe ciała

Obraz
Swego czasu M.Sz. przyniosła do miejsca naszego całotygodniowego bytowania i ćwiczenia tężyzny umysłowej, cierpliwości do tego łez padołu i kilku innych rzeczy, dwie książki. Jedną z ich były Podłe ciała francuskiego filozofa i historyka, Grégoire'a Chamayou'a . Kiedy jakiś czas później dała znać, że dobrzy ludzie ze słowo / obraz terytoria mają fantastyczną promocję (wszystkie książki za pół ceny) bez zastanowienia zamówiłem dwie pozycje: Teologia i filozofia żydowska wobec Holocaustu (dla M.) oraz właśnie Podłe ciała (dla siebie). Praca Grégoire'a Chamayou'a to rozważania o niemal odwiecznej potrzebie badań i eskperymentów, które prowadziły do pośredniego lub bezpośredniego zwiększania stanu wiedzy na temat biologicznych aspektów naszego funkcjonowania -- ale także rozważania o "władzy", która pozwalała te eksperymenty przeprowadzać. Władzy rozumianej zarówno jako bezpośrednia zwierzchność, jak i wyższość jednych ludzi nad innymi z racji pochodz...

Zły

Obraz
Od razu po "Dzieciach wolności" Marca Levy'ego wziąłem do ręki "Złego" Leopolda Tyrmanda, którego dostałem od warszawskiej Kaś [dziękuję! ;] ] z jedną adnotacją "najważniejsza powieść dla warszawiaków" oraz jedną dedykacją "trochę Warszawy i miejskiego folkloru dla moich łodzian". Cóż, wpisy od Kaś to dla mnie wystarczająca rekomendacja, a że Warszawę zna i kocha, to i wie co o niej pisze ;-) Z powieści Tyrmanda Warszawa aż się wylewa. Miałem sporo przyjemności z wyobrażania sobie miejsc, w których odgrywały się kolejne sceny i wydarzenia, zaś dla osoby z Warszawy, znającej to miasto jeszcze lepiej niż ja, może być to naprawdę fajna przygoda. Niewątpliwą zaletą "Złego" jest to, że Tyrmand opowiadając o Warszawie lat '50 XX wieku sam w tej Warszawie mieszkał. Pisząc "Złego" od maja do grudnia 1954 roku nie musiał zastanawiać się nad szczegółami rzeczywistości tego czasu -- opisywał Warszawę dokładnie taką, jak...

Dzieci wolności

Obraz
Z "Dziećmi wolności" Marca Levy'ego (kolejnej książce zgarniętej za grosze z półki w Realu ) mam pewien problem. Z jednej strony pomysł opisania działalności francuskiego  Résistance z perspektywy wspomnień zaledwie dwudziestoletniego chłopaka wydaje mi się (mimo wszystko) fajną ideą. Opowieść, podzieloną na trzy rozdziały (odpowiadające trzem kolejnym okresom w życiu Jeannota -- ojca autora książki, jego brata Cloude'a i ich współtowarzyszy i współtowarzyszek z 35. brygady Résistance), czytało się całkiem płynnie, jak na poruszaną tematykę nawet nie aż tak bardzo obciążała psychikę -- choć opisy realiów codziennego życia w pogrążonej w wojnie Francji dawały do myślenia. Z drugiej zaś strony cała opowieść "naładowana" problemami życia francuskiej młodzieży z ruchu oporu wydawała się w wielu miejscach taka... nijaka. Poczynając od opisów kolejnych "miłostek" głównego bohatera (które pojawiały się i znikały bez zgłębiania tematu i znaczących ...