Posty

Władca much

Obraz
Gdybym chciał opisać rzeczywistość ujętą we Władcy Much Williama Goldinga (wydanej po raz pierwszy 17 września 1954 r.), najchętniej użyłbym trzech elementów, które ta książka w swoim przesłaniu wyprzedziła -- późniejszej o niemal dekadę teorii banalności zła Hannah Arendt (sformułowanej w pracy Eichmann w Jerozolimie: rzecz o banalności zła z 1963 r.), serii eksperymentów Milgrama z 1961 i 1962 r. [ 1 ] oraz młodszego o dekadę Eksperymentu więziennego Philipa Zimbardo z 1971 roku. Co prawda dystopijna rzeczywistość bezludnej wyspy zastąpiła rzeczywistość wojenną, zaś przypisanie ról (eksperyment prof. Zimbardo ) odbyło się w sposób "naturalny" (przez podział grupy młodych bohaterów na dowodzących i dowodzonych , opartego -- jak się wydaje -- na sile autorytetu i autorytecie siły), to jednak wyraźnie zarysowane elementy powszechności zła pozwalają na podjęcie próby zmierzenia się z przytoczonymi odniesieniami. Ach, i oczywiście tym razem nie chodziło o dorosł...

Zaduch. Reportaże o obcości

Obraz
Debiut literacki Marty Szarejko to niestety jeden z większych zawodów czytelniczych ostatniego czasu. Nawet nie dlatego, że książka jest jakoś szczególnie zła -- nadal uważam, że warto po nią sięgnąć. Po prostu spodziewałem się po niej znacznie więcej. Zaczęło się od rozmowy Emilii Dłużewskiej z autorką "Zaduchu" [ 1 ], opublikowanej na stronie warszawskiej gazety wyborczej. Rozmowę podlinkował na swojej stronie fb Leszek Jażdżewski z komentarzem Ciekawa rozmowa zapowiadająca wnikliwą książkę . Rozmowę rzeczywiście łyknąłem bardzo szybko (szczerze polecam) i narobiłem sobie takiego smaku na tę książkę, że w zasadzie od razu znalazła się w moim koszyku na stronie wydawnictwa. Książka, co warto podkreślić, została wydana przy wsparciu Fundacji im. Ryszarda Kapuścińskiego - Herodot , co stanowiło dla mnie dodatkową gwarancję jakości. Miałem przeczucie, że ma ona zadatek na fantastyczną pozycję o pamięci i tożsamości. Temat książki jest rzeczywiście niebanalny i podjęci...

Fotografia i propaganda. Polski fotoreportaż prasowy w dwudziestoleciu międzywojennym

Obraz
Praca Marcina Krzanickiego "Fotografia i propaganda. Polski fotoreportaż prasowy w dwudziestoleciu międzywojennym" to książka, która jest dobra na każdy czas, nie tylko obecnie jaśnie nam panującą rzeczywistość społeczno-polityczną. To jedna z tych publikacji, które -- poza samą przyjemnością z jej lektury -- daje czytelnikowi / czytelniczce dodatkowe narzędzia poznawcze. A że jej istota dotyka kwestii, która pozostaje immanentnym elementem procesów (dez)informacji -- tym lepiej dla wnikliwego odbiorcy. Książkę (poza wagą poruszanego zagadnienia) warto przeczytać z co najmniej kilku względów. Po pierwsze autor (w moim udczuciu) zabrał się do tematu bardzo profesjonalnie. W telegraficznym skrócie: przeszedł od omówienia warsztatu badawczego (określenie istotnych pojęć, uzasadnienie wyboru źródeł), po wprowadzenie przybliżające proces oswajania się ludzkości z wynalazkiem, jakim była fotografia, przez przykłady definiowania opinii publicznej (s. 59-60) aż po omówie...

Zatańczą ci, co drżeli. Polska sztuka krytyczna

Obraz
Książka, którą dostałem już jakiś czas temu od KJ, całkiem ciekawie wpisała się w obecny kontekst społeczno-polityczny (czy też ogólny klimat panujący wokół szeroko pojętej sztuki). Będąc niedawno w Zachęcie na " Zaraz po wojnie " zahaczyłem również o tegoroczną edycję konkursową " Spojrzenia 2015 " i jednym z głównych wrażeń, jakie miałem (w związku z lekturą książki Karola Sienkiewicza -- jako, nie ukrywajmy tego, ignorant w kwestiach związanych ze sztuką) było to, że wiele z przedstawianych prac można określić jako spokojne / poprawne. Tymczasem idąc tropem Hanny Wróblewskiej (tak swoją drogą: od 2010 r. dyrektorki tej galerii), można po raz kolejny przytoczyć jej słowa z chwili, kiedy wypowiadała się na temat awantury wokół działalności Zachęty na przełomie wieków: (...) największym problemem polskich decydentów kultury wydaje się niemożność pogodzenia się z tym, że sztuka współczesna nie ma charakteru dekoracyjnego, a jej przesłaniem nie je...

Paryże innej Europy

Obraz
Muszę przyznać, że chwilę mnie tu nie było. Złożyło się na to kilka kwestii -- osobistych, zawodowych, ale też i książka, którą tym razem P.T. Czytelnikom i Czytelniczkom przedstawiam: pracę Błażeja Brzostka "Paryże innej Europy".  Książka z jednej strony genialna, z drugiej zaś -- stosunkowo wymagająca. Szykując się na urodziny kolegi wstąpiłem do Księgarni E. Stompel na Piotrkowskiej 11, z której w zasadzie zawsze coś wyniosę (dlatego obecnie omijam ją szerokim łukiem, za dużo mam już książek na półce do przeczytania ; por. tsundoku ). Jako że kolega zażyczył sobie "albo wódkę, albo książkę" (skądinąd słuszna koncepcja), dostał ode mnie egzemplarz Historii naturalnej i moralnej jedzenia autorstwa Maguelonne Toussaint-Samat. Na półce obok zauważyłem "Warszawę i Bukareszt". Z początku pomyślałem, że sprezentuję ją znajomej ze stolicy, która niedługo później miała odwiedzić Łódź. Po powrocie do mieszkania i "sprawdzeniu" książki (czyt...

Święta Ziemia. Opowieści z Izraela i Palestyny

Obraz
Nieczęsto coś wygrywam -- być może dlatego, że nieczęsto biorę udział w konkursach [ jak w tym żarcie o Żydzie, któremu Bóg kazał iść i w końcu wysłać kupon lotto... ]. Niewykluczone, że ta relacja działa także w drugą stronę. Anyway -- tym razem dałem się namówić, nawet coś wygrałem i zdecydowanie nie żałuję. Którejś nocy w pierwszych dniach czerwca nie czując potrzeby snu, wałęsając się po internetach trafiłem na blog Łukasza Kędzierskiego i jego recenzję książki Marcina Gutowskiego . Jako że mowa o bliskowschodnim reportażu, w komentarzach szybko zeszło na Pawła Smoleńskiego, którego coś już tam przeczytałem . Łukasz za polecenie książki podziękował stwierdzając jednocześnie, że jeśli mam ochotę na przeczytanie pracy M.Gutowskiego to może wziąłbym udział w konkursie ogłoszonym na jego blogu. A że następnej nocy znów wcześnie nie zasnąłem ... 9 czerwca u Łukasza pisałem : Recenzja książki Marcina Gutowskiego bardzo zachwalająca, ale ja – mimo wszystko – jestem ciek...

Berlin. Miasto z wyobraźni

Obraz
Berlin zawsze będę wspominał ciepło. Być może dlatego, że było to pierwsze zagraniczne miasto, które miałem okazję oglądać (i uświadomić sobie, że miasto / społeczeństwo rzeczywiście może funkcjonować inaczej -- transport publiczny może być częsty i punktualny, piwo może dobrze smakować na trawniku przed gmachem niemieckiego parlamentu, ludzie mogę być różnorodni i dla nikogo nie stanowiło to problemu). Być może dlatego, że z Berlinem wiąże się jedno z moich najlepszych wspomnień wyjazdowych. Tak czy inaczej -- do Berlina zawsze będę z chęcią wracał. Pewnie dlatego w komplecie z Nadzorować i karać  Michel Foucault dostałem od M. książkę o Berlinie. Jeżeli ktoś kupując "Berlin. Miasto z wyobraźni" spodziewa się naukowego opracowania dziejów miasta (kompendium wiedzy historycznej), z pewnością może poczuć się nieco zawiedziony. Nie oznacza to jednak, że z książki brytyjsko-kanadyjskiego podróżnika i pisarza (członka Królewskiego Towarzystwa Literackiego ) nie dowi...