piątek, 8 lutego 2019

Archistorie. Jak odkrywać przestrzeń miast?

Archistorie Radosława Gajdy i Natalii Szcześniak dostałem w zeszłym roku pod tzw. choinkę. Autorami jest dwójka ludzi odpowiedzialnych za YouTube'owy kanał Architecture is a Good Idea (mają też witrynę internetową). Trochę uderzę w anecdata, bo nie mam zielonego pojęcia skąd K.M. wyciągnęła tę informację -- ale powiedziała, że YouTube jest obecnie drugim [po wyszukiwarce Googla] miejscem poszukiwania informacji (w sensie: szukasz czegoś > wpisujesz hasło do YouTube). Obrazy wypierają tekst. Wpiszę się zatem (częściowo) w ten trend i dla tych, którzy w 30 sekund chcieliby się dowiedzieć o czym jest ta książka, podlinkuję nagranie.

Tych, którzy wolą jednak trochę więcej, zapraszam dalej.

Na początek o tym, że chwytliwy podtytuł publikacji (Jak odkrywać przestrzeń miast?) może --z pewnością niezamierzenie -- wprowadzić w błąd. Co prawda początek nie do końca na to wskazuje (bardzo ciekawe teksty o kamienicach i blokach), ale w pewnym momencie publikacja bardzo mocno odskakuje od tematyki miejskiej. Poza tym -- dla tych, którzy chcieliby bardziej w urbanistykę -- książka zdecydowanie skupiona jest wokół kwestii architektonicznych, urbanistyka stanowi w części opisywanych przypadków tło / punk odniesienia (tu dobrą sugestią może być pierwszy człon tytułu -- Archistorie).

Publikacja została podzielona na trzy części:
  • Gdzie mieszkamy?
  • Gdzie pracujemy?
  • Co zwiedzamy?
O ile układ części jest w miarę czytelny, o tyle układ poszczególnych rozdziałów (na które podzielone są części) tylko na początku książki wydawał mi się w miarę czytelny i logicznie ułożony. Mam wrażenie, że jest to częściowo efekt przełożenia formatu YouTube (który jest dominującym kanałem komunikacji autorów) na publikację. O ile w tym pierwszym miejscu każdy odcinek jest osobnym utworem, poszczególne odcinki zaś mogą być ze sobą jedynie luźno powiązane (lub nie łączyć się w ogóle), o tyle w publikacji -- co do zasady -- można oczekiwać nie tylko logicznego ciągu narracji z punktu A do punktu B [1], ale też logicznego układu tekstów w ramach narracji. Wydaje mi się, że zachowanie takich układów nie jest najmocniejszą stroną tej książki.

Pomijając inne miejsca, szczególnie doskwierało mi to w drugiej części Gdzie pracujemy? Po dobrym rozdziale wprowadzającym (Skąd się wzięły wieżowce? [2]) przechodzimy do opisu konkretnych realizacji (Commerzbank Tower -- projektu pracowni Foster & Partners we Frankfurcie oraz The Shard Renzo Piano -- ulubionego, współczesnego architekta Radosława Gajdy). Następnie mamy Błyskawiczną historię warszawskich wieżowców, opis realizacji Rondo 1 (projekt Larry'ego Oltmannsa z pracowni Skidmore, Owings & Merrill) -- aż dochodzimy do rozdziału 6... Jak rozpoznać wieżowiec? i rozdziału 7 Jak zmierzyć wieżowiec? Z niemieckiego: Mischmasch.

Gdyby tego zamieszania było mało, rozdział 8 poświęcony jest poznańskiemu Bałtykowi Winy'ego Maasa, a rozdział 9 -- kwestii lokalizacji (przykrywania) instalacji technicznych na wieżowcach. Rollercoaster.

Zdarzają się też specyficzne fragmenty, które -- jak rozumiem -- wynikają przede wszystkim z próby uproszczenia narracji, aby była strawna dla P.T. Czytelników i Czytelniczek niezaznajomionych z tematyką architektury i urbanistyki. Zgodnie jednak z aforyzmem przypisywanym Albertowi Einsteinowi (i kilku innym autorom [3]) Wszystko należy upraszczać jak tylko można, ale nie bardziej” czasami uproszczenie może odjechać zbyt mocno, jak w tym fragmencie:
(...) zagadnienie miejsca pracy rzemieślników nie jest tematem architektonicznym, ale... urbanistycznym! [s. 208]
Drogi Radosławie, Droga Natalio -- przecież Wy najlepiej wiecie, że zarówno architektura, jak i urbanistyka są wszystkim ;-)

Ale wystarczy już tych krytycznych uwag -- bo summa summarum to jest naprawdę fajna książka. Spełnia się w roli, jaką P.T. Autorzy postawili przed swoim kanałem Architecture is a Good Idea -- popularyzatorstwa wiedzy architektonicznej i urbanistycznej, z którą [anecdata] w Polsce jest z roku na rok coraz lepiej -- ale wciąż przed profesjonalistami-popularyzatorami (takimi jak autorzy Archistorii) dużo pracy. Nagrania Radosława Gajdy i Natalii Szcześniak ogląda się naprawdę dobrze, także z tzw. czystym sumieniem rekomenduję subskrypcję.

Dla masowego odbiorcy (random user) książka powinna być w odbiorze w miarę lekka, łatwa i przyjemna -- a przy okazji przemyci masę ciekawych informacji na temat rzeczy, nad którymi niewiele osób zastanawia się na co dzień: jak udoskonalenie dźwigu przez Elisha Otisa wpłynęło na procesy architektoniczne i urbanistyczne [s. 122-123], jaką rolę w budownictwie odegrało zastosowanie konstrukcji metalowych albo jak ważną rolę w procesie projektowania odgrywa światło słoneczne. Dla popularyzatorów nauki i sztuki jestem zawsze na tak.

Dla tych bardziej zaawansowanych książka może stanowić inspirację do dalszych poszukiwań -- albo miły i przyjemny przerywnik w lekturze publikacji branżowych, okraszony sporą liczbą zdjęć i schematów pięknej architektury (wizualnie książka daje dużo radości -- trudno mi wyobrazić sobie zastąpienie jej wersją elektroniczną). Ciekawe przykłady rozwiązań inżynierskich także robią swoje -- nigdy nie wie się przecież tyle, żeby nie można było dowiedzieć się więcej.

Na koniec zaś -- w ramach popularyzatorstwa -- chciałbym podrzucić jako sugestię do obserwowania ciekawą stronę na facebooku Polski beton (bardziej chwytliwa nazwa niż "architektura powojenna", występująca w nazwie). Stronę prowadzą ludzie związani z Instytutem Historii Sztuki Uniwersytetu Łódzkiego (co może stanowić gwarant dobrego poziomu merytorycznego publikowanych treści), zaś sama tematyka jest ciekawa w kontekście tego, o czym w temacie polskiej architektury się mówi (albo o czym się nie_mówi). Zdecydowanie warto dodać do polubionych.

Przypisy:
[1] W kwestii ciągłości i logicznych powiązań piszę o pewnym "standardowym układzie", w oczywisty sposób pomijając publikacje, które z założenia nie muszą (lub nie powinny) mieć takiego ciągu, jak tomiki wierszy czy zbiory opowiadań. Pomijam też publikacje, w których brak takiego układu jest celowo użytym środkiem wyrazu (przyjętą formą ekspresji P.T. Autora / Autorki). W przypadku Archistorii nie miałem takiego odczucia.
[2] Odczuwałem jakąś silną fascynację wieżowcami (wyczuwalną od samej okładki). Jeżeli mowa o części Gdzie pracujemy? -- skąd założenie, że większość ludzi pracuje w wieżowcach? ;-) [protip: praca biurowa w polskich warunkach nie oznacza automatycznie pracy w biurowcu / wysokościowcu / wieżowcu].

Książka:
Radosław Gajda, Natalia Szcześniak: Archistorie. Jak odkrywać przestrzeń miast?, Wydawnictwo Znak, Kraków 2018. ISBN: 978-83-240-5441-1.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw słowo swoje.