niedziela, 17 września 2017

Podręcznik dialogu. Zaufanie i tożsamość

Książkę Podręcznik dialogu. Zaufanie i tożsamość dostałem od M. po jej powrocie z ośrodka  „Pogranicze – sztuk, kultur, narodów” w Sejnach - Krasnogrudzie. Choć pamięć u mnie dziurawa jak sito, jak dziś pamiętam jej powrót stamtąd i fascynację, z jaką opowiadała o tym miejscu. Miejscu, które niezmiennie udowadnia, że tworzenie wspaniałej kultury i sztuki jest możliwe wszędzie tam, gdzie są ludzie, którzy są gotowi to robić -- bez udawania, markowania i chodzenia na skróty (tak, szukałem Sejn i Krasnogrudy na mapie).

Od tamtego czasu jestem skrytopodglądaczem sejneńskiego Wszechświata, licząc skrycie na to, że i mi będzie dane kiedyś tam dojechać -- doświadczyć tego miejsca, poznać tych ludzi i wypić z nimi herbatę w Dworze Miłosza w Krasnogrudzie - Międzynarodowym Centrum Dialogu (nie tylko z nazwy).

 

Powstanie tego miejsca wiąże się ściśle z postacią i ideami Czesława Miłosza, który -- jak czytamy we wstępie do Podręcznika:
Podczas rozmowy z młodymi artystami Pogranicza (...) wydaje się troszczyć przede wszystkim o jedno: żeby ich idea nie zmieniła się w iluzoryczną utopię i nie zanikła pod ciężarem codziennych obowiązków (...). Konsekwentnie sprowadza artystów na ziemię, do wymiaru codziennej praktyki, nie tej na pokaz, tylko tej trwałej. [s. 10]
Ideą Pogranicza jest stworzenie przestrzeni Dialogu, który z jednej strony będzie odporny na mit Arkadii (nie idealizowanie i nie usuwanie ciemnych kart historii), z drugiej zaś strony na frazesy o historii regionu jako paśmie walk, wzajemnych animozji, plemiennych kłótni [s. 11-12]. Takie podejście wymaga olbrzymiego nakładu mądrze prowadzonej pracy, przy jednoczesnej świadomości braku punktu docelowego. Chodzi o ciągłe tworzenie, wspieranie przyrostu "tkanki łącznej" (określenie Czesława Miłosza [s. 11]), która będzie stanowiła przestrzeń do spotkania dla poszczególnych ludzi (jako oddzielnych komórek).
Założenie, że zrobiono już dostatecznie wiele na płaszczyźnie dialogu, a współczesna cywilizacja przygotowuje nas do życia w pokoju, jest całkiem mylne. Musimy czym prędzej zdać sobie z tego sprawę. Mówimy o "dialogu międzykulturowym", "spotkaniu Innego" i "więziach międzygranicznych", jakby były dostępne w sklepach w promocyjnych cenach. Lecz nikt nie daje długotrwałych gwarancji na cenne idee, a ten brak gwarancji nie trapi konsumentów szybkich przyjemności i egzotycznych wrażeń. Budowanie tkanki łącznej jest zaś pracą całego życia i wymaga poświęceń. Wówczas dopiero świadomość, że tworzy się coś niesłychanie delikatnego, wzmacnia jego wartość. [s. 12]
Etosem Pogranicza nie jest burzenie granic, ale rozwijanie i odkrywanie kompetencji ich przekraczania (border-crossing). [s. 11]
Całość publikacji składa się z tekstów konferencyjnych (wygłoszonych między 2005 a 2009 rokiem) oraz komentarzy do części z nich / zapisów polemik z ich treścią. I jak to z wystąpieniami konferencyjnymi bywa -- jedne mocniejsze, drugie słabsze, zaś większość (ze zrozumiałych względów) ślizga się po powierzchni. Nie zmienia to jednak tego, że lektura ponad 500 stron Podręcznika dialogu to dobra okazja do zatrzymania się i refleksji. Szczególnie szeroko eksploatowana jest w nich metafora mostu [1], choć ze względu na występujący w zestawieniu wielogłos nie podaje się jednego, obowiązującego sposobu jej rozstrzygnięcia -- a poszczególne propozycje potrafią się wykluczać. W tym też tkwi siła i wartość publikacji.

Lata powstawania opublikowanych w książce tekstów nadają wielu tym "głosom z przeszłości" specyficzny kontekst. Szczególnie uderzyło mnie to w przypadku tekstów dotyczących sytuacji w Gruzji, które pochodzą z konferencji w Tibilisi w 2005 r. [s. 144, 310 oraz 399]. Teksty te -- co oczywiste -- nie mogły uwzględniać sytuacji, jaka zaistniała w związku z wojną w Osetii Południowej w 2008 r.
Rosyjski powinien stać się językiem urzędowym w Gruzji lub przynajmniej być obowiązkowo nauczany w szkołach. Nic dobrego nie wyszło z antygruzińskiej histerii szerzonej w Rosji ani antyrosyjskiej w Gruzji. [s. 406, [2]  ]
Gdybym miał polecić kilka tekstów (ze względu na objętość nie każdy będzie chciał przebrnąć przez całość) odsyłam do Isabelli Thomas Żyć razem oddzielnie. Mądrości "multikulturowego" Londynu (Berlin 2009) [s. 171] i jej krytycznego (a jednocześnie mądrego i dojrzałego) spojrzenia na multikulturalną politykę w Wielkiej Brytanii.
Nie wystarczy stwierdzić, że dana polityka jest dobra. Trzeba przyjrzeć się rezultatom jej stosowania. Etos multikulturalizmu w Wielkiej Brytanii przyniósł rezultaty katastrofalne, chociaż jego intencje były dobre. [s. 173]
Świetnie współgra z tym tekstem wystąpienie Evy Hoffman Kilka refleksji na temat wielokulturowego kosmopolis dzisiaj (Wrocław 2007) [s. 491].

Innym wartym polecenia tekstem, tym razem z polskiego podwórka, jest wystąpienie Leszka Koczanowicza Powstanie postpostkomunizmu (Wrocław 2007) [s. 349], analizujące okres pierwszych rządów PiS z lat 2005-2007. Z dzisiejszej perspektywy to ciekawa retrospektywa, pozwalająca popatrzeć z ponad dziesięcioletniego dystansu na politykę PiS od 16 listopada 2015 r. (choć już wiadomo, że jeśli prezydent Andrzej Duda miał jakieś uwagi do składu rządu, powiedziałby o tym Prezesowi Kaczyńskiemu). To również dobra okazja na przypomnienie nieco młodszym Czytelnikom / Czytelniczkom o roli odegranej wówczas przez Romana Giertycha -- dziś znanego (?) / cenionego (?) komentatora tzw. mediów liberalnych.
Koniecznym warunkiem (...) jest zbudowanie modelu demokracji, który nie jest demokracją liberalną. PiS przedstawił dość spójny model demokracji nieliberalnej. Jego charakterystyczną cechą jest restrykcyjność - w polityce mogą uczestniczyć tylko osoby, które podzielają pewne narodowe i religijne wartości. Nie ma oczywiście mowy o zamiarze pozbawienia praw politycznych tych, którzy nie podzielają danych wartości, ale raczej chodzi o pozbawienie ich moralnego prawa do uczestnictwa w polityce. [s. 357]
Na wyróżnienie zasługuje także tekst Moha Ennaji Wielokulturowość, edukacja i demokracja. Debaty i spory w Maroku (Berlin 2009) [s. 467], stanowiący ciekawy obraz współczesnego Maroka, dla którego to obrazu istotnym kontekstem jest używanie w Maroku języka arabskiego, francuskiego i berberyjskiego. Załącznik graficzny z Algierii, ale przypadł mi do gustu.
Znaki kierujące m.in. do biblioteki, audytorium oraz rektoratu na terenie uniwersytetu im. Moulouda Mammeri w Tizi Wuzu, Algieria (napisy w języku arabskim, berberyjskim oraz angielskim). Autor: Vermondo. CC 3.0


Gdyby ktoś z P.T. Czytelników / Czytelniczek był zainteresowany publikacją (bądź poszczególnymi tekstami) odsyłam do wersji elektronicznej.
Smacznego!

Źródła / Przypisy:
[1] M.in. dla siebie odnotowuję, żeby mieć w pamięci wymianę zdać między Cezary Wodzińskim, Krzysztofem Czyżewskim, Tadeuszem Sławkiem, Atillą Pató i Marianą Assenową ze str.433-437. Metafora ta jest mi bliska ze względu na prowadzoną w Łodzi jeszcze dwa lata temu akcję sprzątania cmentarza żydowskiego "Mosty", w którą byłem zaangażowany.
[2] Zaliko Kikodze, Nowe Granice. Rejony pogranicza Gruzji, Tbilisi 2005.

Książka:
Podręcznik dialogu. Zaufanie i tożsamość. Praca pod redakcją Krzysztofa Czyżewskiego, Joanny Kulas i Mikołaja Golubiewskiego, Sejny 2012. ISBN: 978-83-61388-06-7.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Zostaw słowo swoje.