Czy kobieta powinna mieć te same prawa co mężczyzna?

Ten wpis będzie mniej typowy, bo zamiast o współczesnej (czy też w miarę / stosunkowo współczesnej) literaturze chciałbym choć krótko wspomnieć o ciekawej publikacji, wydanej ponad 100 lat temu w Krakowie. Publikacji, która -- co ciekawe lub o zgrozo -- mimo upływu czasu tylko po części straciła na aktualności, tak więc przeczytałem ją jednym tchem. Na książkę natknąłem się przypadkiem, czytając wyśmienitą pracę Urszuli Glensk Historia słabych. Reportaż i życie w Dwudziestoleciu (1918-1939) -- będącej, tak swoją drogą, jej pracą habilitacyjną . Trafienie na ten ponadstuletni traktat feministyczny Kazimiery Bujwidowej to także najlepszy dowód na to, że w dobrych opracowaniach naukowych nie warto ograniczać się do lektury tekstu głównego. Wiemy dobrze, że inną moralność przepisuje mężczyzna sam sobie, a innej wymaga od kobiety. (...) „Prostytutka“ — to wyraz hańbiący. „Prostytutkę“ wyrzucono poza społeczeństwo. Ale mężczyźni z tej prostytutki korzystający, to nasi „uko...