piątek, 2 stycznia 2015

Beksińscy. Portret podwójny

Jeżeli A. poznałem latem 2000 roku, to o istnieniu Zdzisława Beksińskiego musiałem dowiedzieć się mniej więcej w tym samym czasie. A. pochodzi z Sanoka, Zdzisław Beksiński również, niecały rok wcześniej jego syn Tomasz popełnił samobójstwo w swoim warszawskim mieszkaniu na ul. Mozarta 6. Musiało być o tym wtedy głośno.

Nie wiem, czy "polubić" to dobre określenie na prace Beksińskiego, ale jeśli tak, to od samego początku je polubiłem. Jakiś czas później dowiedziałem się, że oglądane przeze mnie masowo skecze Monty Pythona to m.in. dzieło Tomasza Beksińskiego, który tłumaczył je na język polski (a tłumaczenia były genialne -- kto zna ten wie, jaka to sztuka). Nie mogę znaleźć ulubionej sceny T.Beksińskiego (A Bucket for Monsieur z The Meaning of Life) z jego tłumaczeniem, niech zatem będzie fragment The Philosophers' Football Match (zresztą pewnie bardziej strawny dla ogółu, if you know what I mean).



Kiedy L. zapytał na fb, jaki obraz jego znajomi chcieliby mieć u siebie na ścianie napisałem, że "coś Beksińskiego" (dobrze, mogłoby być też jakieś płótno Jerzego Dudy-Gracza, zmarłego kilka miesięcy przed Z.Beksińskim). Kiedy dowiedziałem się o książce M.Grzebałkowskiej Beksińscy. Portret podwójny od razu wiedziałem, że również chcę ją u siebie mieć. Przejeżdżałem Piotrkowską, zobaczyłem w witrynie Księgarni E.Stompel (polecam zaglądanie), wszedłem i nabyłem drogą kupna.

Nie zawiodłem się.

To już druga biografia autorstwa Grzebałkowskiej (choć sama autorka woli nazywać je "dużymi reportażami" [1]) -- biografię księdza Jana Twardowskiego "Ksiądz paradoks" w 2011 roku także wydał Społeczny Instytut Wydawniczy "Znak" (lektura jeszcze przede mną). Trzeba przyznać, że dobór bohaterów bardzo ambitny.

"Beksińscy" to 104 krótkie rozdziały, składające się głównie ze wspomnień bohaterów, ich rodziny, przyjaciół i znajomych. W publikacji nie zabrakło reprodukcji prac Zdzisława Beksińskiego (aż kwiknąłem z radości na ich widok, kiedy przeglądałem książkę przed zakupem), zdjęć miejsc i ludzi związanych z Beksińskimi (oraz ich samych), są także wstawki autorki mówiące o procesie powstawania książki.

Źródła, których listę znajdziemy w formie przypisów na końcu książki, to w zdecydowanej większości fragmenty licznie pisanych przez Z.Beksińskiego listów (m.in. do Marii Turlejskiej, Aleksandra Szydły -- pierwszego kolekcjonera prac Beksińskiego, czy Andrzeja Urbanowicza). Wiele informacji pochodzi również od Wiesława Banacha (dyrektora Muzeum Historycznego w Sanoku, wykonawcy testamentu Z.Beksińskiego) oraz Piotra Dmochowskiego -- marszanda prac Z.Beksińskiego, właściciela wielu jego obrazów, organizatora wystaw, autora i wydawcy Zmagań o Beksińskiego (książki, która poróżniła Beksińskich z Dmochowskimi). W przypadku Tomasza Beksińskiego wiele informacji zachowało się z pisanych przez niego felietonów (m.in. stałej rubryki Opowieści z Krypty w miesięczniku Tylko Rock) oraz prowadzonych przez niego audycji (Muzyczna poczta UKF, Trójka pod księżycem). Fragment jego ostatniej audycji (noc z 11 na 12 grudnia 1999 roku) oraz ostatniego utworu są na YouTube.



Nieocenionym źródłem byli też nieliczni, których Tomasz dopuścił bliżej i stawali się świadkami jego zmagań oraz powiernikami, jak Ewa Kikta, Piotr Stelmach czy Anja Orthodox.

YouTube w swojej pamięci ma także dwie części Wieczoru z wampirem Wojciecha Jagielskiego (nagranych jakiś czas po występie w WC Kwadrans Wojciecha Cejrowskiego, który to odcinek TwojaTuba nadal przechowuje i udostępnia).


Jeżeli miałbym napisać, o czym jest "Portret podwójny" (z Zofią w tle [1]), mógłbym podpisać się pod opisem wydawnictwa

To książka o miłości – o jej poszukiwaniu i nieumiejętności wyrażenia. I o samotności – tak wielkiej, że staje się murem, przez który nikt nie może się przebić. O tym, że czasem bardzo chcemy, ale nie wychodzi. O tym, że życie czasami przypomina śmierć, a śmierć – życie. [2]

Wiele ciekawych informacji na temat publikacji (zawartości, ale także okoliczności w jakich powstawała) znaleźć można w rozmowie Biograf musi być bezwzględny Agnieszki Sowińskiej z Magdaleną Grzebałkowską w dwutygodniku [1]. Polecam zarówno przed, jak i po lekturze.

Nie zakładałam też, że Tomek był taki dziwaczny, bo żył pod obrazami ojca. Jakby rozpatrywać to w ten sposób, to wszyscy jesteśmy świrami, wystarczy zauważyć, co oglądamy w telewizji... Mamy takie obrazy dzisiaj w domach, że obrazy Beksińskiego przy nich to ilustracje w książeczkach dla dzieci. [1]

Z zainteresowaniem śledziłem pojawiające się kilkukrotnie "motywy łódzkie". Prace Zdzisława Beksińskiego były wystawiane w Łodzi co najmniej dwa razy: w 1968 r. (s. 118) oraz w 1976 r. (s. 255). W czasie tej drugiej wystawy do Łodzi wraz z żoną Anną na wakacje przyjechał wspomniany wcześniej Piotr Dmochowski, późniejszy marszand i krzewiciel sztuki Z.Beksińskiego, który właśnie w Łodzi w 1976 roku zetknął się z nią po raz pierwszy.

Wałęsaliśmy się po ulicy Piotrkowskiej. Wpadliśmy do galerii miejskiej i tam natknęliśmy się na wystawę Beksińskiego. Zrobiła na nas piorunujące wrażenie. (...) Zapytaliśmy babcię, która pilnowała obrazów, kim jest ten Beksiński. Ale ona tylko umiała powiedzieć, że to jakiś architekt, który daleko mieszka. [s. 255]

Tak, Piotr Dmochowski to jest ten sam człowiek, który od kilku lat bezskutecznie szuka miejsca na przekazanie części dzieł Z.Beksińskiego.

Od trzech lat Dmochowski poszukuje instytucji, która zorganizowałaby stałą wystawę prac Beksińskiego. - Mógłbym je sprzedać, ale wolę, żeby były zgromadzone w jednym miejscu - mówi.
(...)
Dmochowski stawia tylko dwa warunki: instytucja powinna być miejska lub państwowa, niezagrożona likwidacją w ciągu najbliższych lat; prace muszą być wystawione na ekspozycji stałej. Po śmierci właścicieli kolekcja przeszłaby na własność instytucji - wtedy spadkobierca musiałby jednak opłacić podatek od spadku. [4]

Gdyby jakimś cudem trafiły one do Łodzi (a były takie pomysły niektórych), historia zatoczyłaby koło.

[ ---
Rozmowa z M.P po wczorajszym spotkaniu z Magdaleną Grzebałkowską w Łodzi przypomniała mi, żeby uzupełnić tę kwestię na blogu. Już na początku 2015 roku -- niedługo po ukazaniu się tego wpisu -- poinformowano, że kolekcja prac Zdzisława Beksińskiego trafi do Nowohuckiego Centrum Kultury w Krakowie. Zgodnie z ówczesnymi zapewnieniami dyrektora NCK, Zbigniewa Grzyba, stałą ekspozycję prac powinniśmy oglądać już od stycznia tego roku [5] Z tego co jednak widzę na stronie instytucji jest tzw. obsuwa w terminie: Oficjalne otwarcie Galerii Zdzisława Beksińskiego nastąpi w dniach 8-9 października 2016 w Nowohuckim Centrum Kultury w Krakowie [6]. Mam nadzieję, że do tego czasu będzie okazja aby wybrać się do Miejskiej Galerii Sztuki w Częstochowie [7].  Fragment dopisałem: 26 stycznia 2016 r.
--- ]

Latający Cyrk Monty Pythona, tłumaczony przez Tomasza Beksińskiego, został zakupiony przez telewizję łódzką (Beksiński tłumaczył na zalecenie TVP, s. 317). T.Beksiński pomagał Katarzynie Ziemek (wokalistce Fading Colours) w nagraniach do płyty Black Horse. Jak wspomina jeden z założycieli zespołu oraz jeden z późniejzych organizatorów Castle Party, Leszek Rakowski

[Tomasz Beksiński] Spędził z nami w studiu w Łodzi jakiś czas, pomagając językowo Kaśce przy płycie Black Horse. [s. 343]

Ostatni z łódzkich motytów Beksińskiego, o którym tutaj wspomnę, związany jest z... filmem o Beksińskim z 1985 r., który częściowo kręcony był w Łodzi. Wspominany wcześniej kilkukrotnie Piotr Dmochowski organizując wielką wystawę prac Mistrza w galerii Valmay na rue de Seine 22 w Paryżu pt. W hołdzie Beksińskiemu (fr. Hommage à Beksiński), zlecił Bogdanowi Dziworskiemu nakręcenie filmu o artyście.

Nakręcony na zlacenie Piotra Dmochowskiego [film Hommage à Beksinski], na taśmie Eastman Color 35 mm, kosztował trzysta pięćdziesiąt tysięcy franków (około pięćdziesięciu tysięcy dolarów). W czasie trwania wystawy był emitowany nieustannie na dwóch telewizorach. Można go też było oglądać przez trzy tygodnie w wynajętym przez marszanda kinie w pobliżu galerii. [s. 275]

Film pokazywany był w 1986 roku na festiwalu filmowym w Cannes w kategorii "perspektywy kina francuskiego".

Także w Cannes Dmochowski organizuje wystawę swojemu artyście. Zarówno film, jak i wystawa przechodzą bez echa [8]. [s. 289]

Cały film Hommage à Beksinski zobaczyć można na YouTube.



Pewnie trudno będzie wszystko rozpoznać, także zapiszę -- sceny cmentarne nagrywane były na cmentarzu żydowskim przy ul. Brackiej (przebitki z grobów, kołyska oraz sceny w domu przedpogrzebowym z ciałem; w czasie kręcenia na cmentarzu był sam Zdzisław Beksiński, który jednak ostatecznie nie pokazał się w żadnym ujęciu). Sceny "z meliną" kręcone były zaś na ulicy Włókienniczej -- lub przynajmniej z udziałem jej ówczesnych mieszkańców. Jak opowiadał o tym twórca filmu, Bogdan Dziworski:

Potem dowiedziałem się, że ktoś nagrywa dla Beksińskiego odgłosy z melin i knajp. Marzył podobno, żeby tam bywać, ale nie bywał, więc słuchał. Wpadłem więc na pomysł sceny z meliną. Kupiłem skrzynkę wódki, poszedłem na ulicę Włókienniczą w Łodzi i w ciągu czterech godzin znalazłem aktorów. Wybrałem faceta, który wyjrzał z parteru, i skojarzyłem go z tą kobietą. [s.276]

Na samym końcu książki trafiłem na drobne rozbieżności związane z morderstwem Zdzisława Beksińskiego w 2005 roku.
  • według Grzebałkowskiej Beksińskiemu morderca zadał 20 ciosów nożem, relacje medialne mówiły o 17 [3];
  • imię i nazwisko mordercy (oraz jego rodziny) zostały zmienione "bez ostrzeżenia" -- przeważnie autorka ostrzegała, kiedy celowo zmieniała dane osób występujących w książce. Zamiast Roberta K. z Wołomina Zdzisława Beksińskiego w Portrecie podwójnym zabija Paweł Handler z W. (małej miejscowości pod Warszawą). O zmianie danych mordercy autorka wspomina w wywiadzie Biograf musi być bezwzględny [1];
  • według Grzebałkowskiej kuzyn mordercy za współudział zostaje skazany na cztery lata pozbawienia wolności, Błażej Grygiel wspomina o pięciu [3].
Inne szczegóły dotyczące morderstwa zgadzają się. Być może jest w książce więcej takich drobnych nieścisłości (lub mogą pojawiać się wątpliwości co do części informacji) -- jednak przy tak wielu danych, jakie trzeba było zebrać do tej publikacji, to naprawdę niewiele.

Puzzle ze Zdzisławem były ciekawe, nietypowe, ale jakoś sobie ułożyłam z nich obrazek. Ale z Tomkiem? Taki klocek i taki klocek. Od dwóch różnych obrazków. I weź dopasuj. On był jak taka zagadka: sprawdź, czym się różnią te dwa obrazki. Jedni mówią, że był cudownym człowiekiem, drudzy, że był Hitlerem. To był Tomek i to był Tomek [1].
Przypisy:
[1] Biograf musi być bezwzględny, rozmowa Agnieszki Sowińskiej z Magdaleną Grzebałkowską, dwutygodnik.com.
[3] Błażej Grygiel, Pięć lat temu zginął Zdzisław Beksiński, gazeta.pl, 21.02.2010.
[4] Izabela Szymańska, Dokąd trafią dzieła Zdzisława Beksińskiego? Marszand malarza chce je przekazać za darmo, gazeta.pl, 12.03.2014.
[5] Łukasz Gazur, Kolekcję prac Zdzisława Beksińskiego przygarnie Nowohuckie Centrum Kultury, Dziennik Polski, 30 stycznia 2015 [dostęp: 26.01.2016]
[6] Galeria Zdzisława Beksińskiego w Krakowie, witryna internetowa Nowohuckiego Centrum Kultury, dostęp: 26.01.2016.
[7] Muzeum Zdzisława Beksińskiego -- malarstwo z kolekcji Anny i Piotra Dmochowskich, Miejska Galeria Sztuki w Częstochowie [dostęp: 26.01.2016]
[8] Z tym brakiem "echa" to tak nie do końca -- a przynajmniej nie od razu. Półtora roku po nagraniu Telewizja Polska emituje wywiad z Piotrem Dmochowskim w Cannes (s. 291).

Książka:
Magdalena Grzebałkowska: Beksińscy. Portret podwójny, Społeczny Instytut Wydawniczy "Znak", Kraków 2014; ISBN 978-83-240-2874-0.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw słowo swoje.