Klucz do otchłani
K.G. wyjeżdża, tym razem pewnie na dobre. Cóż, nie jest to ani dobra wiadomość dla mnie, ani dla tego miasta, które po raz kolejny nie dało tego, co może dać inne miejsce w tym smutnym kraju. C'est la vie , jak śpiewał Kuba Badach, interpretując Andrzeja Zauchę . Przed wyjazdem na spotkaniu z K.M. i M. okazało się, że w krótkim czasie należy zagospodarować pewną część z pokaźnego księgozbioru K.G. (co przy moich dziwnych kontaktach okazało się zadaniem dość łatwym). Nikogo z pewnością nie zdziwi, że kilka pozycji z księgozbioru wylądowało u mnie i M. I tym to sposobem (w największym skrócie) wszedłem w posiadanie powieści José Carlosa Somozy "Klucz do otchłani". Niemal bezpodstawne wzbogacenie . Kiedy zastanawiałem się, co by tu na święta (po skończonym " Pod Mocnym Aniołem " Jerzego Pilcha), przeglądając swój podręczny zestaw książek czekających na swoją kolej, zacząłem kombinować kategoriami: lekkie, do czytania w podróży, niezobowiązujące. Thr...