sobota, 3 grudnia 2011

Toksyczna, nie zakazana

Miłość do tego miasta nie jest zakazana. Bardziej toksyczna, pożerająca człowieka od środka. Podobno z nim jest jak z dzieckiem z chorobą Downa -- nie można zbyt wiele wymagać, trzeba bardzo kochać. Ja wymagam, co jeszcze bardziej pożera.

Półtora roku temu przepowiedziane mi zostało to, co spełniać się ma z każdym dniem, co stać się ma esencją życia wielu z nas.
Już nie ma dla Ciebie nadziei. widzisz więcej i będziesz cierpiał - bardzo. Łódź Ci to zagwarantuje, bo nie można bezkarnie fascynować się tym miastem.
Ciągle "tym", choć coraz bardziej "moim". Może właśnie przez to, że tak trudnym? Trudnym do tego stopnia, że trzeba "zakazywać" miłości do niego, aby do tych kilku czytelników więcej dotarło te kilka słów na temat miasta, którego [już] nie ma.

Tęsknię za tą jego niewidoczną stroną. Tęsknię za Tobą, (łódzki) Żydzie.

"Skończyły się sobotnie spotkania na Śródmiejskiej 26 (...)."

...Dobry Boże - w którego wierzyli mój praojciec Abraham, mój praojciec Izaak, mój praojciec Jakub, Ty, który szybujesz w przestrzeniach ogromniejszych, niż zdoła je opanować myśl ludzka - powiedz mi:
     Dlaczego?...
     Dlaczego?!...
     Dlaczego?!!...
Książka:
Arnold Mostowicz, Łódź, moja zakazana miłość, wyd. Oficyna Bibliofilów, Łódź 1999.

czwartek, 10 listopada 2011

Europa według Auschwitz. Litzmannstadt Ghetto

Podróż przez wspomnienia do czasów minionych.

Piekło odczłowieczenia. Zachowane na skrawkach papieru, wetkniętych między deski bydlęcych wagonów, wiozących do nowego, nieznanego kraju. Bo nigdzie miało już nie być gorzej niż w getcie.
"Przez wiele lat prześladował mnie pewien koszmarny sen. Wyszedłem poza bramę getta, a wtedy ogarnął mnie potworny strach. Chciałem wrócić, ale bramy getta były zamknięte. To było przerażające." -- Jack Fuchs

M. Miller, Europa według Auschwitz. Litzmannstadt Ghetto, s. 60.

"Wszystkie cztery duże synagogi łódzkie naziści spalili w dniach 11-15 listopada 1939 roku. Wraz z nimi [w nocy z 10 na 11 listopada] wysadzono pomnik Tadeusza Kościuszki".

Ibidem, s. 60.

"Gdy zastanawiałem się, jak pokonać problem, wobec którego stanęli Żydzi, doszedłem do wniosku, że praca jest dla nich najlepszym z błogosławieństw. Znacie, nieprawdaż, moich pięć podstawowych haseł? 1. Praca 2. Chleb 3. Pomoc dla chorych 4. Opieka nad dziećmi 5. Spokój w getcie. Mój Beirat potrafi tylko gadać. Samotnie dźwigam moje zadanie i jeśli trzeba, używam siły. Dyktatura nie jest brzydkim słowem. Dzięki dyktaturze zdobyłem uznanie Niemców dla mojej pracy. A gdy mówią: Litzmannstadt Ghetto, odpowiadam: To nie getto, to miasto pracy."
-- Chaim Mordechaj Rumkowski

Ibidem, s. 136-137.


Książka:
Marek Miller, Europa według Auschwitz. Litzmannstadt Ghetto, Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau, Oświęcim 2009.

poniedziałek, 7 listopada 2011

Może dlatego powiedziałem to po czesku, którego nie znałem.

Czasami cytaty wpadają nam przez okna, zostają. A później myślimy cytatami.
"- Myślisz, że jesteśmy w sobie zakochani? - Pytanie niespodziewane, a Dora patrzy najpoważniej.
- Kto wie, czy to nie miłość od pierwszego wejrzenia. - Nic piękniejszego nie mogłem jej ofiarować. Może dlatego powiedziałem to po czesku, którego nie znałem.
- Ale to wszystko jest przecież niemożliwe.
- Tak? To w takim razie co tu robimy? - Jak u paranoików w zwyczaju, musiałem przygwoździć ją żelazną logiką. - Zresztą nie myśl o tym. Zamknij oczy. Odpocznij.."
[edit: 21 sierpnia 2018]
Po latach okazało się, że te słowa stały się jednym z najważniejszych cytatów mojego życia.
Książka:
Andrzej Bart: Fabryka Muchołapek, Wydawnictwo W.A.B., s. 153.